'
Text Size
Po Czwarte Teoria nadistot - (Jednolita Teoria Wzgl?dno?ci ?ycia) - Adam Wi?niewski - Snerg

Aby wykluczy? ewentualne w?tpliwo?ci, podkre?lam ju? na wst?pie, ?e przedstawiona poni?ej Jednolita Teoria Wzgl?dno?ci ?ycia jest ca?kowicie oryginalna: przy jej formu?owaniu nie czerpa?em wiadomo?ci z ?adnych innych publikacji na ten temat, poniewa? nic nie wiem o ich istnieniu. Wszystkich ciekawych, którzy by pytali o ?wiatowe autorytety z zamiarem dotarcia do samego ?ród?a przedmiotowej wiedzy, pragn? w ten sposób zapewni?, ?e nie znam ani ?adnych powag naukowych gotowych wspiera? t? logiczn? konstrukcj? zbudowan? z faktów i argumentów, ani nie potrafi? oceni? liczby jej zwolenników, gdy? teori? t? opracowa?em samodzielnie, nie inspirowany przez nikogo.

 Dla mnie Nadistoty s? faktem niew?tpliwym. Za?ó?my teoretycznie, ?e na ?wiecie pojawi? si? przybysz z przysz?o?ci, kto? zapoznany z jej osi?gni?ciami, kto nie nosi w kieszeni dyplomu pozoruj?cego wiedz?, ale potrafi usun?? cz??? ogarniaj?cej nas tajemnicy. Z kim taki cz?owiek móg?by si? porozumie?? Autentyczne pragnienie poznania okazuj? jedynie ludzie w wieku od pierwszego do siódmego roku ?ycia. Ale to s? dzieci. W grupie uczniów mi?dzy siódmym i dwudziestym czwartym rokiem ?ycia nasz przybysz równie? nie znajdzie wspólnego j?zyka: ludzie mia?d?eni trybami naukowego obrzydzania zatykaj? uszy na d?wi?k s?owa nauka. Powtarzam: naturaln? reakcj? inteligentnego umys?u na przymus jest niech?? do przyczyny, która go wywo?uje. Trzeci? grup? mieszka?ców Ziemi tworzy rzesza sko?czonych absolwentów. I nie chodzi mi o to, ?e taki absolwent niczego ju? nie pami?ta: niechby wszystko zapomnia?! Ale jest to niemo?liwe. Absolwent ?atwo zapomina wszystko, co przemoc? k?ad? sobie do g?owy w noc przed egzaminem. Nie mo?e tylko usun?? ze swej pami?ci strachu przed tym egzaminem, kiedy ?wiadomo?? wype?ni?o mu widmo mo?liwo?ci przekre?lenia jego ?yciowych planów. Nawet po wielu latach w obecno?ci takiego cz?owieka, gdy rozmowa dotyczy problemów nauki, nie wolno u?ywa? ?cis?ych terminów, gdy? s?owa te - poprzez mechaniczne skojarzenia - wywo?uj? w jego pod?wiadomo?ci przykry obraz nocy przed egzekucj?. Wi?c potencjalnych rozmówców przybysz z przysz?o?ci musia?by szuka? w?ród uczonych aktywnych. A gdyby wiedzia?, ?e po wielkim Newtonie ostatnim prawdziwym uczonym, który si? ujawni? by? Einstein i, ?e od czasu kiedy przebrzmia?y jego s?owa wysi?ki nauk powo?anych do rozwi?zania tajemnicy ?wiata zmierzaj? w niew?a?ciwym kierunku? Rzecz prosta, chodzi tu tylko o badania podstawowe, gdy? w dziedzinie zastosowa? praktycznych wiele zrobiono, by nasze ?ycie uczyni? wygodniejszym: kiedy? sami musieli?my spacerowa? po s?onecznych lasach i k?pa? si? nad brzegami ciep?ych mórz; teraz - patrz?c w ekrany telewizorów - mo?emy obserwowa?, jak robi? to za nas inni. Lecz dlaczego przybysz nie móg?by porozumie? si? z uczonym? Poniewa? w rozmowie na tematy naukowe rozdzieli?aby ich bariera szacunku dla tradycji. I tak, gdyby przybysz spyta?, co niezwyk?ego jest w cz?owieku, który ka?e siebie nazywa? nadzwyczajnym, uczony odpowiedzia?by, ?e przybyszowi brak ,,elementarnego wykszta?cenia'', bowiem na drabinie tytu?ów profesor nadzwyczajny stoi ni?ej od zwyczajnego. Wi?c m?dro?? uczonych polega na tym, by ,,nad'' czyta? ,,pod'' - powiedzia?oby biedne dziecko po przerobieniu zdania ,,Aela ema kaotea'', w którym chodzi tylko o to, ?e Ala ma kota. Tak wkuwa ucze? obj?ty obowi?zkiem poznania ,,tajemnicy'' uczonych, profesor za?, ?wiadom nie?cis?o?ci jaka tkwi ju? w tytule naukowym na ok?adce jego dzie?a, b?dzie mówi? o wieloletniej tradycji i potrzebie sk?adania jej ho?du. Bo tylko kult tradycji wymaga, by nieaktualna teoria razem z g?upstwem w tytule przechodzi?a z pokolenia na pokolenie. Jednak czy tradycja ma co? wspólnego z nauk?? Absolutnie nic! Cele ich s? przeciwstawne: pierwsza wskazuje wstecz, a druga naprzód. Tradycja d??y do utrzymania nonsensów, za? nauka zmierza do ich eliminacji i gorsze teorie zast?puje lepszymi, przy czym proces ten jest niesko?czony. W mojej ,,teorii nadistot'' przedrostek ,,nad'' niczego nadzwyczajnego nie wyra?a: Ka?da istota jest nadistot? dla organizmu stoj?cego ni?ej. W teorii nadistot ?wiadomo?? nie jest zjawiskiem, lecz ?ywym organizmem. Istota ta (raz nazywamy j? umys?em, kiedy indziej dusz?) nie jest przejawem aktywno?ci mózgu, jak mylnie s?dzimy - jest odr?bnym bytem, który egzystuje w ciele cz?owieka. Dlatego wierz? w mo?liwo?? oderwania umys?u od mózgu. Teoria ewolucji sformu?owana przez Darwina dotyczy ?ycia na Ziemi od pocz?tku jej istnienia do czasów wspó?czesnych. Moja teoria nadistot jest uogólnieniem tamtej: si?ga daleko w przesz?o?? i w przysz?o?? oraz poza Ziemi?. Wyra?a ona ogólny pogl?d na ?ycie rozwijaj?ce si? w czasie i w przestrzeni. A oto jej zarys: Teoria Nadistot W pozornym chaosie licznych form ?ycia jakie wyst?puj? na ziemi mo?emy wyodr?bni? kolejne jego generacje i nada? im nazwy wed?ug specjalno?ci naukowych, które si? nimi zajmuj?. Oto zestawienie: generacja obejmuje 0. chemiczna - minera?y 1. botaniczna - ro?liny 2. zoologiczna - zwierz?ta 3. psychologiczna - umys?y Przy drugim oraz trzecim szczeblu ?ycia trzeba zaakcentowa? fakt, ?e pod ??cznym okre?leniem ,,cz?owiek'' rozpoznajemy z ?atwo?ci? dwie zasadniczo odr?bne istoty. Jedn? z nich (bez w?tpienia ni?sz?) jest organizm zwierz?cy w postaci ludzkiego cia?a razem z jego mózgiem, tote? t? istot? zaliczymy do generacji zoologicznej, drug? jest umys? cz?owieka, który sklasyfikujemy w generacji psychologicznej. Za mo?liwo?ci? dokonania takiego podzia?u przemawia fakt, ?e ?ycie duchowe da si? odró?ni? od fizjologicznego, przy czym ?wiadomo?? cz?owieka jest niepodzielna w takim samym znaczeniu, w jakim niepodzielne jest jego cia?o. Przywo?ajmy do pomocy znane dzi? powszechnie ustalenia nauki z ewolucj? ?wiata organicznego na czele i przyjrzyjmy si? uwa?nie ?a?cuchowi generacji. Widzimy najpierw, ?e ?ycie samoczynnie komplikuje si? i doskonali: wy?ania si? z form ni?szych i przechodz?c przez okre?lone etapy rozwojowe - zmierza ku formom wy?szym. Nast?pnie - wobec braku ostrych granic dzia?owych mi?dzy kolejnymi generacjami (wsz?dzie znajdujemy ogniwa po?rednie) - stwierdzamy, ?e w przyrodzie mamy do czynienia z nieprzerwanym ci?giem form po?rednich, za? nasza klasyfikacja akcentuje tylko wa?niejsze etapy w nieustannym pochodzie ?ycia. Zauwa?my jeszcze - co wyra?nie wskazuje wiedza zgromadzona przez biologi? - ?e omawiany ci?g jest szeregiem ?ci?le powi?zanych ze sob? producentów i konsumentów. Nie ma na ?wiecie ?adnego stworzenia, które egzystowa?oby poza tym ?a?cuchem w ca?kowitej materialnej izolacji; przeciwnie - ka?da istota zajmuje w nim swoje okre?lone miejsce: jest konsumentem materii zorganizowanej na szczeblu ni?szym lub w?asnym i zarazem producentem swego cia?a, które - potencjalnie - staje si? materia?em konsumpcyjnym dla istoty ze szczebla wy?szego. S? to prawdy dzi? dla nas banalne, ale trzeba je powtórzy? w celu pe?nego uzasadnienia ko?cowych wniosków: 1. Ro?liny samo?ywne buduj? swe organizmy ze zwi?zków nieorganicznych, czyli opieraj? si? na generacji chemicznej lub - gdy s? paso?ytami - na w?asnej. 2. Zwierz?ta samo?ywne karmi? si? ro?linami, wi?c opieraj? si? na generacji botanicznej lub - kiedy s? cudzo?ywne - na w?asnej. 3. Umys?y samo?ywne egzystuj? na zwierz?tach czerpi?c z nich energi?, zatem opieraj? si? na generacji zoologicznej lub - je?li s? cudzo?ywne... ... ale nie wyci?gajmy przedwczesnych wniosków. Zwró?my przy okazji uwag? na fakt, ?e w naszym kontek?cie ,,konsumowa?'' nie znaczy ,,zabija?'' w ka?dym przypadku; czasem znaczy to ?y? w symbiozie (bra? co? i co? innego w zamian), kiedy indziej - ogranicza? tylko przyrost naturalny jakiego? gatunku. Cz?owiek zabiera kurom jajka, strzy?e owce, doi krowy, podbiera miód pszczo?om, zjada olbrzymie ilo?ci owoców - ale nie inne przecie?, tylko te eksploatowane przez niego gatunki ro?lin i zwierz?t dominuj? liczebnie na Ziemi w?a?nie dzi?ki cz?owiekowi. Do powy?szego dodamy jeszcze, ?e tak jak zwierz?ta nie mog? opiera? si? bezpo?rednio na generacji chemicznej omijaj?c element ?a?cucha pokarmowego jakim s? ro?liny, tak samo umys?y nie mog?yby istnie? na swym szczeblu rozwojowym, gdyby nie obecno?? organizmów zwierz?cych z dostatecznie rozwini?tymi mózgami, poniewa? umys?y nie s? w stanie egzystowa? bezpo?rednio na ro?linach. Po ogólnym przegl?dzie wszystkich znanych dzisiaj form ?ycia stwierdzamy, ?e w?ród wielu cech zmiennych oraz indywidualnych i ubocznych zdo?ali?my rozpozna? i podkre?li? tak?e cechy sta?e, powszechne i g?ówne atrybuty z ?ycia obserwowanego we wszystkich jego kolejnych fazach na drabinie od chemicznej do psychologicznej generacji, w??cznie ze skrajnymi. Powsta? wi?c jednolity pogl?d (a o to w?a?nie nauce zawsze chodzi) i na tej podstawie mamy prawo powiedzie?, ?e zbudowali?my TEORI? - ogóln? teori? ?ycia, której istot? jest wzgl?dno?? poziomu tego ?ycia na ka?dym etapie rozwojowym. Ka?da istota zajmuje w niej swoje okre?lone miejsce: jest konsumentem materii zorganizowanej na szczeblu o jeden stopie? ni?szym lub w?asnym i zarazem jest producentem swojego cia?a, które - potencjalnie - staje si? ?ród?em energetycznym dla istoty ze szczebla o jeden stopie? wy?szego. Ro?liny mog? budowa? swe organizmy ze zwi?zków nieorganicznych i s? w stosunku do nich nadistotami. Zwierz?ta s? nadistotami ro?lin i ?ywi? si? nimi. Z kolei umys?y czerpi? energi? z fizjologicznych procesów jakie zachodz? w naszych cia?ach. Zatem umys?y s? nadistotami wzgl?dem zwierz?t. Mo?emy teraz zwróci? uwag? na wa?na zasad? obowi?zuj?c? w ca?ym szeregu omawianych form ?ycia: ?adna istota nie postrzega bezpo?rednio organizmu swej nadistoty. Tak wi?c, minera?y nie postrzegaj? ro?lin, te znów nie postrzegaj? zwierz?t, które z kolei nie postrzegaj? umys?ów ludzkich. Oczywi?cie, zwierz?ta widz? nasze cia?a, gdy? cia?o cz?owieka nale?y do generacji zoologicznej. Lecz ?adne zwierz? nie postrzega istoty z generacji psychologicznej, bowiem postrzega? umys? znaczy wej?? do obcej ?wiadomo?ci i ?ledzi? w niej przebieg wszystkich my?li. Trzeba tu jednak odró?ni? osob? nadistoty od efektów jej dzia?alno?ci, które mog? by? postrzegane przez istoty stoj?ce na ni?szych szczeblach. W podsumowaniu mo?emy stwierdzi?: 1. Szereg generacji ?ycia jest ci?g?y. 2. Ka?da istota opiera swój byt na przemianie materii zorganizowanej w generacji w?asnej lub o jeden stopie? ni?szej w szeregu. 3. ?adna istota nie postrzega swej nadistoty. 4. Brak odpowiednich zmys?ów pozwala ka?dej istocie s?dzi?, ?e jej generacja zajmuje najwy?sze pi?tro w gmachu ewolucji. 5. Istota hodowana lub uprawiana mo?e postrzega? efekty dzia?alno?ci swej nadistoty lub ponad-nadistoty, lecz nie odró?nia tych efektów od zjawisk, które zalicza do naturalnych. Teoria nadistot pozwala na sformu?owanie nast?puj?cych wniosków: Przysz?o?? ?ycia jest znana w takim stopniu, w jakim jest znana jego przesz?o??. Ewolucja ?wiata organicznego - o czym dobrze wiemy - nie wypowiedzia?a jeszcze swego ostatniego zdania i nigdy zapewne nie wypowie go w postaci absolutnej i otwartej. Znajomo?? przesz?o?ci ?ycia na Ziemi upowa?nia nas do stanowczego twierdzenia, ?e jego dalsze dzieje potocz? si? wed?ug dok?adnie tych samych - wielokrotnie ju? powtórzonych i spe?nionych zasad. Tego przecie? wymagaj? odkryte przez chemi? organiczn?, botanik?, zoologi? i wreszcie psychologi? - prawa naturalne, aby ilo?? ?ycia przechodzi?a nieustannie w wy?sz? jego jako??. Powstanie zatem generacja czwarta. Po niej wy?oni si? pi?ta - równie? szeregowa - generacja ?ycia, na której egzystowa? b?dzie mog?a nast?pna - ju? szósta z kolei. Nie mamy prawa s?dzi?, ?e na jakiejkolwiek z nich sko?czy si? jednolity dot?d ?a?cuch ?ycia - mo?emy tylko wyobrazi? sobie, ?e kolejne, nie nazwane jeszcze ogniwo tego ci?gu zamknie si? wreszcie na generacji chemicznej tworz?c doskona?? ca?o?? w postaci nieprzerwanego kr?gu form ?ycia, w którym ono - skierowane i przekazywane wci?? dalej - zakre?li swój niesko?czony obieg. Wró?my jednak do punktu wyj?cia - do naszej w?asnej sytuacji w ?wiecie warunkuj?cych si? wzajemnie organizmów by podkre?li?, ?e w ?a?cuchu istot nie ma miejsca na osob? Boga ostatecznego, gdy? doskona?o?? ka?dego stworzenia jest wyra?nie wzgl?dna. Osobnicy pi?tej generacji b?d? dla nas ponad-nadistotami, za? ci z generacji czwartej - naszymi nadistotami, analogicznie jak my sami jeste?my nadistotami zwierz?t i jak one z kolei s? nadistotami ro?lin. Czy naprawd? nic najzupe?niej nie potrafimy ju? dzisiaj powiedzie? na temat istot z generacji czwartej? - Zastanówmy si? najpierw dlaczego w miejsce zarysu naszej rzeczywistej Nadistoty wyobra?nia podsuwa nam uparcie alternatyw? dwóch skrajnych i oczywi?cie fa?szywych obrazów: albo zwierz?c? posta? przybysza z innej planety z olbrzymim Mózgiem i - jak si? wydaje - Umys?em, albo niekre?lony wizerunek Boga doskona?ego w samej niesko?czono?ci. Dzieje si? tak dlatego, poniewa? nie mamy wcale zamiaru rozpozna? i oddzieli? dwóch najzupe?niej ró?nych organizmów: zwierz?cia i umys?u. Mózg jako jedna z wyspecjalizowanych cz??ci cia?a (to gniazdo umys?u) w ca?o?ci nale?y do zwierz?cia, a o tym, co si? w nim dzieje mówi fizjologia. Psychologia zajmuje si? drugim osobnikiem - ?ywym umys?em. Nauki te nie maj? na razie wspólnego j?zyka. Opisana wy?ej posta? przybysza z innej planety jest wed?ug ustalonej ju? klasyfikacji osob? z naszej w?asnej, psychologicznej generacji, tyle tylko, ?e bardziej zaawansowan? w rozwoju, który - nawiasem mówi?c - zmierza tam prosto ku pu?apce gigantomanii ilo?ciowej, op?akiwanej ju? nieraz przez ewolucj? w jej dziejach wype?nionych tego rodzaju b??dami. Kiedy stajemy na fa?szywym stanowisku, ?e umys? jest tylko zjawiskiem (uk?adem pr?dów przep?ywaj?cych w mózgu), wtedy mo?liwo?? oderwania umys?u od mózgu, jako mo?liwo?? oderwania tre?ci od formy staje si? oczywi?cie ca?kowicie wykluczona. W takim przypadku dalszy rozwój cz?owieka widzie? mo?emy tylko w nieustannym geometrycznym wzro?cie jego mózgu, który w niesko?czono?? zajmowa? si? b?dzie coraz to bardziej z?o?onymi dzia?aniami na rzecz fizjologii swego cia?a. Cz?owiek taki obarczony ci??arem tego u?omnego cia?a, do którego prymitywnych potrzeb b?dzie musia? nagina? ca?? rzeczywisto?? materialn?, pi?trzy? wci?? b?dzie wokó? siebie pot??ny gmach in?ynierii i technologii. Naszkicowana powy?ej wizja wzrostu ilo?ciowego urzeczywistniona ju? zosta?a w historii ewolucji dok?adnie dwa razy, bowiem ka?demu przej?ciu ?ycia na wy?szy stopie? rozwoju towarzyszy zawsze pot??na eksplozja ilo?ciowa skierowana w ?lepy korytarz zwielokrotnienia tego, co ju? osi?gni?te. I tak najpierw - w czasie szczytu generacji botanicznej - ewolucja chcia?a znale?? swój idea? w nieograniczonym wzro?cie ro?lin (skrzypy, paprocie i wid?aki), nast?pnie - w okresie dominacji zoologicznej - powtórzy?a ten sam b??d na nowym etapie: chcia?a stworzy? doskona?o?? ?ycia w postaci olbrzymich gór ?ywego mi?sa (gady mezozoiczne). Wiemy dobrze, ?e potomkowie tamtych dwóch generacji s? wymownymi dowodami ?a?osnych b??dów ewolucji i widzimy jasno, ?e kolejna, wy?sza jako?? ?ycia nie mo?e si? wy?oni? z poprzedniej ilo?ci na drodze nieograniczonego rozdymania mózgów. Lecz kiedy zgodnie z prawd? uznamy, ?e umys? jest odr?bnym organizmem (?e jest faktycznym indywiduum ludzkim zdolnym do samodzielnego bytowania w w ?wiecie wed?ug opisanych praw konsumpcyjnych), wówczas dostrze?emy mo?liwo?? oderwania umys?u od cia?a, a razem z ni? wielk? szans? dalszej egzystencji cz?owieka na zasadniczo wy?szym etapie. Postawmy teraz pytanie: Co nas upowa?nia do kategorycznego twierdzenia, ?e to my sami królujemy na Ziemi? W takim przekonaniu utrzymuje nas jedynie nie uzasadniona pewno??, ?e gdyby na Ziemi istnieli przedstawiciele generacji wy?szych, czy to pochodzenia kosmicznego, czy te? lokalnego, wtedy widzieliby?my ich na w?asne oczy. (Nadistot pochodzenia ziemskiego nie mo?emy wykluczy?, gdy? ewolucja ju? dawno mog?a nas wtr?ci? do jednego ze swych ?lepych korytarzy rozwojowych razem ze wszystkimi gatunkami ro?lin i zwierz?t wspó?czesnych, które obok nas wegetuj? nie?wiadome faktu, ?e w wy?cigu w ogóle przesta?y si? liczy?). O fa?szywo?ci tego twierdzenia (zasady, ?e nie ma tego, czego nie wida?) przekonuje nas na ka?dym kroku codzienne do?wiadczenie: wszak zwierz?ta nie postrzegaj? umys?ów, tak samo jak ro?liny nie postrzegaj? zwierz?t, poniewa? - bezpo?rednio - ?adna istota nie widzi swej nadistoty. W powy?szej zasadzie natura wyrazi?a celnie najogólniejszy swój zakaz: ?adna istota nie postrzega tego, co j? znacznie przewy?sza - co nale?y ju? do nast?pnej generacji. Doskona?e potwierdzenie tej zasady znajdujemy w daremnych wysi?kach zmys?ów naszych zwierz?cych cia?, które nie postrzegaj? bezpo?rednio umys?ów innych ludzi, chocia?by uzbroi?y si? w skalpele i zagl?da?y do mózgów, aczkolwiek ka?dy umys? oddzielnie nie w?tpi w swoje istnienie, gdy? o tym, ?e - tu i teraz - jest - zapewnia go ?wiadomo??. Na marginesie wiedzy o tych generacjach, które mog? nas dzi? hodowa? lub nawet uprawia?, gdyby by?y naszymi ponad-nadistotami, zaznaczmy, ?e wiedzie? i widzie? - to zupe?nie co innego. Brak mo?liwo?ci poznania bezpo?redniego nie wyklucza znajomo?ci faktycznego stanu rzeczy: wiedza mo?e bardzo daleko wyprzedza? do?wiadczenie zmys?owe, co nauka wielokrotnie ju? udowodni?a. Wró?my raz jeszcze do perspektywicznego obrazu przysz?o?ci. Podobnie jak kiedy? liczne ro?liny zrezygnowa?y ze swych sta?ych legowisk w generacji chemicznej i wolno przekszta?ci?y si? w zdolne do samodzielnych ruchów zwierz?ta, tak w czasie przysz?ym liczne umys?y zrezygnuj? ze sta?ych gniazd w generacji zoologicznej i stopniowo przekszta?c? si? w zdolne do bardziej swobodnego dzia?ania Nadistoty. Zostawi? one za sob? ca?y gmach naszej cywilizacji technicznej. Ale opuszcz? ten gmach zapewne bez ?adnego ?alu. ?yciu samemu bowiem nie zale?y wcale na tej pozornie tylko niezb?dnej do istnienia Konstrukcji z jakiej tak bardzo jeste?my dzi? dumni, jak drzewo czy ko? mog?yby by? dumne ze swej imponuj?cej nam wewn?trznej in?ynierii, technologii i komunikacji, gdy? ?ycie chce znale?? tylko najkrótsz? drog? do szcz??cia. W teorii mojej nie ma nic z naiwnej wizji Raju malowanego przez religie lub futurologów, czasem bezkrytycznych optymistów. Nie wynika z niej równie? nic gorszego od mi?dzygeneracyjnej walki o byt, trwaj?cej ju? od zarania dziejów, a w szczególno?ci nie wynika z niej ?aden upadek ?ycia ani jego degeneracja. Chocia? umys?y swobodne ?y? b?d? d?u?ej (obecnie gin? w momencie ?mierci naszych cia?, pozbawione naturalnego ?rodowiska, a nie przystosowane do ?ycia w nowym), cho? na czwartym poziomie wy?oni? si? nowe mo?liwo?ci poznania, wzrosn? napi?cia wszelkich dozna? i spot?guje si? jasno?? ?wiadomo?ci istnienia - szcz??cie jest wzgl?dne: ka?de stworzenie na nowym poziomie boryka? si? b?dzie z kolejnymi, nieopanowanymi jeszcze problemami nowej rzeczywisto?ci. Nie mo?na wykluczy? przypadku, ?e kiedy? - w dalekiej przesz?o?ci - powsta?a ju? raz na Ziemi czwarta generacja ?ycia. Gdyby jej przedstawiciele egzystowali teraz obok nas (równolegle z ro?linami i zwierz?tami), nie mogliby?my ich zobaczy? ani odró?ni? efektów ich dzia?alno?ci od zjawisk naturalnych. Nie ma podstaw do twierdzenia, ?e ?ycie rozwija si? tylko na naszym globie: gdzie indziej ewolucja mog?a wcze?niej doprowadzi? do powstania wy?szych organizmów. Istoty z czwartej lub pi?tej generacji mog?y ju? dawno przyby? na Ziemi?, lecz nie podejmuj? one ?adnej próby nawi?zania kontaktu z nami, gdy? porozumienie mi?dzy istotami, które nale?? do dwóch ró?nych generacji jest ca?kowicie niemo?liwe. Nic nas nie zmusza do przyj?cia wniosków wyp?ywaj?cych z tej teorii: mo?emy przecie? ?atwo uzna?, ?e cz?owiek wspó?czesny przez kilka miliardów lat by? ostatecznym celem wysi?ków ewolucji ziemskiej i ?e jest on dzi? we wszech?wiecie absolutnym kresem jej twórczych mo?liwo?ci. Zgodnie z innym, antropocentrycznym punktem widzenia mo?emy te? odrzuci? wiedz? zgromadzon? przez biologów i za?o?y?, ?e wszystkie gatunki jakie dzi? spotykamy na Ziemi pojawi?y si? na niej w postaci gotowej, jako efekt jednorazowego aktu stworzenia. Od wielu ju? lat liczne wypowiedzi uczonych i fantastów obracaj? si? woko?o pytania: ,,Czy poza Ziemi? istnieje ?ycie rozumne?". S?ysz?c je mam ochot? spyta?, sk?d bezwzgl?dna pewno??, ?e na samej Ziemi istnieje to rozumne ?ycie. Bo w tamtych wyst?pieniach uderza mnie przekonanie, ?e ,,rozumne'' nie wymaga ?adnych komentarzy. Czy w ?yciu Einsteina ,,zmarnowanym na prostowaniu krzywych i krzywieniu prostych'' kanibal ?yj?cy wspó?cze?nie z nim lecz w warunkach pierwotnych, zauwa?y?by co? rozumnego? Czy w ogóle mo?na mówi? o rozumie jako wielko?ci bezwzgl?dnej, ju? tu, na naszej Ziemi, gdzie rozumnymi nazywamy tych, którzy ledwie przekraczaj? nasz w?asny poziom, za? innych, którzy nas znacznie przewy?szaj?, myliliby?my ?atwo z debilami, gdyby nie obecno?? ?a?cucha po?rednicz?cych t?umaczy? Pyta? o istoty rozumne spoza Ziemi, to znaczy zastanawia? si?, czy w bezmiarze czasu i przestrzeni wszech?wiata, w?ród nieprzeliczonej liczby wszystkich form ?ycia rozwijaj?cego si? na wielu poziomach, egzystuj? gdzie? takie akurat istoty, do których celnie mogliby?my przy?o?y? nasz ?redni szablon, nasz? w?asn? Miar? Rozumienia. Ja na to pytanie odpowiadam lakonicznym twierdzeniem: tak, one TE? s?. Ale czy to w gruncie rzeczy najbardziej interesuje, jak u nich wygl?da odpowiednik naszego telewizora lub samochodu? Nie s?dz?. Mnie najbardziej poch?ania zagadka ?ycia rozwini?tego na ca?ej jego skali, a zw?aszcza interesuje mnie tajemnica tych istot we wszech?wiecie, które nas znacznie przewy?szaj?. Nie uwa?am przy tym, ?e w swych usi?owaniach naszkicowania przynajmniej zarysu tych zasadniczo wy?szych istot jeste?my ca?kowicie bezradni. Tam gdzie niepowodzenia wyp?ywaj? z tradycji uporczywego wpatrywania si? w niezmiern? dal przestrzeni i czasu, sukces pojawia si? przy próbie uwa?nej analizy tego, co si? znajduje blisko, co nas otacza woko?o - tutaj i teraz. Podobnie jak w innych dziedzinach tak i w mojej teorii jest bardzo du?o miejsca na w?tpliwo?ci, ale tam dopiero, gdzie od ogólnej pewno?ciprzechodzimy do szczegó?ów. Zarówno perspektywa przysz?o?ci ?ycia na Ziemi jak i jego wspó?czesny obraz w kosmicznej dali staj? si? dla nas tym bardziej mgliste im ?mielej odchodzimy od ostro?ci ogólnego zarysu ?ycia w poszukiwaniu coraz bardziej drobiazgowych ustale?. Natura ?ycia nie przedstawia si? nam w jego marszu po schodach, lecz w jego sta?ym d??eniu do uzyskania i powi?kszenia przewagi nad ka?dym poprzednim etapem rozwojowym. Nie ma to oczywi?cie nic wspólnego z sytuacj? cz?owieka wspinaj?cego si? w ciemno?ci po stopniach schodów. Kiedy mówi?em o ogniwach ?a?cucha lub o szczeblach drabiny, u?ywa?em tych okre?le? w znaczeniu metaforycznym. Konstrukcje te zawodz? przy zestawieniu ich z modelem prawdziwej wspinaczki ?ycia, które niczego nie musi si? trzyma? poza naturalnym nakazem nieustannego rozwoju. ?a?cuch, drabina, czy wreszcie schody - to tylko obrazowe przeno?nie przywo?anie w celu naszkicowania prostej wersji pogl?dowej. Wi?c kto?, kto by si? ich kurczowo trzyma? wskazuj?c na ostatni szczebel przystawionej do muru stra?ackiej drabiny jako na wizualn? mo?liwo?? ostatecznego kresu rozwojowego, ?atwo znajdzie defekt, ale nie w mojej teorii, tylko w niedoskona?o?ci tamtego modelu ?ycia. Ci?g?a funkcja rosn?ca zilustrowana krzyw? wyk?adnicz? znacznie lepiej oddaje sens omawianego tu post?pu i rozwoju. ja zak?adam tylko jedno (czego trudno doprawdy nie przyj??), zak?adam mianowicie, i? samo ?ycie trwa?o b?dzie nadal. A to ju? najzupe?niej wystarczy do wyra?enia pewno?ci, ?e b?dzie si? ono doskonali?o nieustannie, dopóki b?dzie trwa?o, gdy? do tego w?a?nie sprowadza si? jego jedyny sens. W astronomii przyjmujemy zasad? kosmologiczn?, która g?osi, ?e we wszech?wiecie nie ma ani wyró?nionego miejsca obserwacji ani wyró?nionego czasu obserwacji. Ca?y nasz dwudziesty wiek, to ledwie banalny przecinek w grubej ksi?dze dziejów ewolucji ?ycia. Ekspansj? czasoprzestrzenn? organizmów kieruj? podstawowe nakazy egzystencji, jakimi s? zewn?trzne w stosunku do wszystkich istot ??dania: utrzyma? ?ycie, przekaza? je dalej, uzyska? przewag?, redukowa? b??dy, mno?y? sukcesy, rozwija? mo?liwo?ci, pog??bia? doznania i pot?gowa? jasno?? ?wiadomo?ci istnienia. Czy? mo?na lekcewa?y? owe trzy miliardy lat, w czasie których (gdy tylko idzie o zachowania tamtych podstawowych nakazów egzystencji) dzia?o si? na Ziemi dok?adnie to samo, co si? dzi? dzieje na naszych oczach, i co musi dzia? si? jeszcze w dowolnie dalekiej przysz?o?ci, je?eli tylko - stoj?c na stanowisku nauki - wykluczymy wizj? fantastyczn?? W ka?dym razie, teoria wzgl?dno?ci ?ycia wprowadzaj?ca ?a?cuch generacji na miejsce antropocentrycznych z?udze? Cz?owieka Wspó?czesnego, który jawnie siebie samego koronuje na tronie ewolucji, jest pierwsz? prób? racjonalnego spojrzenia na rzeczywisto?? ?ycia. Umys? jest dlatego odr?bnym organizmem, poniewa? ?ycie umys?owe da si? wyra?nie oddzieli? od ?ycia fizjologicznego, przy czym cia?o cz?owieka jest niepodzielne w takim samym stopniu, w jakim niepodzielna jest jego ?wiadomo??. Mózg (siedlisko umys?u) jest jedn? z wyspecjalizowanych cz??ci cia?a i w ca?o?ci nale?y do zwierz?cia, a o tym, co si? w nim dzieje, mówi fizjologia. Psychologia zajmuje si? drugim organizmem - ?ywym umys?em. Nauki te nie maj? na razie wspólnego j?zyka. Cia?o operuje przedmiotami, umys? - poj?ciami. Mo?e pa?? pytanie, czym zamierzam wype?ni? przepa?? mi?dzy cia?em a umys?em. Otó? przy zachowaniu w?a?ciwego odst?pu - zawsze oddzielaj?cego dwie s?siednie generacje - pozosta?? luk? mi?dzy cia?em a umys?em wype?ni? przekonaniem, ?e oba organizmy s? uk?adami energetycznymi. Patrz?c na drugiego cz?owieka dostrzegamy w nim bezpo?rednio jedynie pierwszy uk?ad energetyczny w postaci organizmu fizjologicznego, drugi uk?ad energetyczny - w postaci organizmu psychologicznego - postrzegamy tylko u siebie ,,od ?rodka'' i fakt ten nazywamy ?wiadomo?ci?. Kiedy zgodnie z faktycznym stanem rzeczy uznamy, ?e umys? jest odr?bnym organizmem (?e jest rzeczywistym indywiduum ludzkim zdolnym do samodzielnego bytowania w ?wiecie), wówczas dostrze?emy mo?liwo?? oderwania umys?u od cia?a, a razem z ni? wielk? szans? dalszej egzystencji cz?owieka na zasadniczo wy?szym etapie rozwojowym. Podobnie jak kiedy? liczne ro?liny zrezygnowa?y ze swych sta?ych legowisk w generacji chemicznej i wolno przekszta?ci?y si? w zdolne do samodzielnych ruchów zwierz?ta, tak w czasie przysz?ym, liczne umys?y zrezygnuj? ze sta?ych gniazd w generacji zoologicznej i stopniowo przemieni? si? w zdolne do bardziej swobodnego dzia?ania nasze Nadistoty. Obron? tej tezy przeprowadz? z wielk? ?atwo?ci?, je?li tylko ustalimy, ?e jednak nasza wiedza o rzeczywisto?ci nie jest a? tak beznadziejnie nik?a, aby jej wyznaczy? miejsce na poziomie zerowym. Efektown? konstatacj?, ,,wiem, ?e nic nie wiem'' mo?emy si? ?udzi? jedynie z dala od ogromnej liczby do?wiadcze?, których dostarcza nam codzienne ?ycie. Lecz ju? jakakolwiek dzia?alno?? zapewnia nas o tym, ?e jednak wiemy znacznie wi?cej ni? nic. A je?li ju? cokolwiek wiemy na pewno, to w pierwszej kolejno?ci wiemy, ?e ?ciany (wszystkie przedmioty martwe) podgl?daj? nas tylko w ?artach, gdy? one nie postrzegaj? nawet swych nadistot - ro?lin. Dalej mamy jeszcze pewno??, ?e ro?liny nie widz? zwierz?t. Co do psa natomiast, to z ca?a pewno?ci? równie? nie postrzega bezpo?rednio organizmu swej rzeczywistej nadistoty, któr? jest dla niego ludzki umys?. Postrzega? umys? - to znaczy ?ledzi? same jego my?li, a to znów znaczy - wej?? do obcej ?wiadomo?ci. Nie potrafi tego dokona? ?adne zwierz?. Powtarzam ogóln? zasad? ?ycia: na ka?dym szczeblu rozwojowym ?adna istota nie postrzega bezpo?rednio organizmu swej nadistoty. Lecz z twierdzenia tego wcale nie wynika, ?e istota nie postrzega efektów dzia?alno?ci swojej nadistoty. Osoba nadistoty a efekty jej dzia?alno?ci - to zupe?nie co innego. Ju? ro?lina nie widz?c samego cz?owieka, postrzega z ?atwo?ci? cz??? efektów jego dzia?alno?ci, gdy jest uprawiana w oszklonej cieplarni. Tam gdzie ciep?o pochodzi z centralnego ogrzewania, ?wiat?o z lamp, deszcz z rur wodoci?gowych, a wiatr z wentylatora, i gdzie nawet nawóz jest sztuczny, ro?lina rozwija si? w stworzonych dla jej wegetacji warunkach, postrzegaj?c ciep?o i ?wiat?o, deszcz i wiatr, przyswaja podsuwany jej nawóz (wi?c postrzega) i korzysta z ró?nych zabiegów piel?gnacyjnych przynajmniej w zakresie okre?lonym przez swój niski poziom. W jeszcze wi?kszym zakresie efekty dzia?alno?ci swych nadistot postrzegaj? zwierz?ta hodowane przez cz?owieka. Rzecz w tym jednak, ?e ?adna istota nie rozró?nia efektów dzia?alno?ci swej nadistoty od zjawisk pierwotnie naturalnych. Stwierdzenie to jest tre?ci? drugiej ogólnej zasady ?ycia. Na ka?dym poziomie ?ycia mamy wi?c tak? sam? sytuacj?. Istota nie widzi swej nadistoty i nie rozpoznaje efektów jej dzia?alno?ci w?ród zjawisk, które uwa?a za naturalne. Ka?da istota mo?e zatem s?dzi?, ?e razem z innymi stworzeniami swej w?asnej generacji króluje ju? na najwy?szym szczeblu ?ycia i ?e wokó? niej i dla niej obraca si? wszystko, czego si?ga jej do?wiadczenie zmys?owe. Pytam: co mamy przeciwko takiej wizji ?ycia w ca?ym wszech?wiecie? I sam odpowiadam: zas?on? dymn? w postaci s?ów ,,wiemy, ?e nic nie wiemy'' puszczon? na dostatecznie ostry obraz rzeczywisto?ci. To mamy z jednej strony. A z drugiej - fantazj? o mo?liwo?ci powszechnego porozumienia mi?dzy wszystkimi organizmami powo?anymi do ?ycia przez ewolucj?. Lecz je?li dla uratowania pogl?du antropocentrycznego przywo?a? musimy do pomocy bajk?, w której ?ciany patrz? na ro?liny, ro?liny nawi?zuj? kontakt ze zwierz?tami, a zwierz?ta z kolei ?ledz? wszystkie nasze my?li, to dajemy tym jedynie wymowny obraz paniki w jak? wpada nasz antropocentryzm na wie?? o pojawieniu si? teorii wzgl?dno?ci ?ycia. Ale nie ma czego si? ba?: teoria ta wi?cej nam daje ni? zabiera. Odbiera nam z?udzenie mo?liwo?ci nawi?zania kontaktu z naszymi nadistotami, gdziekolwiek one ju? s?: na Ziemi!(?), czy gdzie? daleko w kosmosie. Daje za? perspektyw? niesko?czonego rozwoju w czasie, nieustannego pochodu przez kolejne, coraz bardziej zawrotne pi?tra ?ycia, s?owem wizj? przysz?o?ci o jakiej dot?d nie mogli?my my?le?. Aby unikn?? nieporozumie? zamieszczam omówienie poj?? jakimi si? w teorii pos?uguj?: Ka?dy twór materialny jest sta?? lub swobodn? fal? materii. Sta?a fala materii - to cia?o. Swobodna fala materii - to fala elektromagnetyczna. Ka?de cia?o emituj? energi? w postaci swobodnej fali materii kosztem okre?lonych zmian. Postrzega? - to znaczy absorbowa? energi? w postaci swobodnej fali materii emitowanej przez dane ?ród?o (okre?lony zbiór fal sta?ych). Przy olbrzymiej liczbie ?róde? fal, które otaczaj? cia?o cz?owieka, jego narz?dy zmys?owe zdolne s? jedynie do przyj?cia znikomej ilo?ci bod?ców. Pami?? jest zbiorem wielu elementarnych stabilnych fal. Umys? (ja jestem, teraz i tutaj) jest tworem materialnym - z?o?onym (na drodze interferencji fal podstawowych z falami emitowanymi przez elementy pami?ci) - jest ostateczn? ich wypadkow?. Elementy pami?ci oraz wywo?ane rezonansem sk?adowe umys?u gasn? lub zmieniaj? si? w ró?nych okresach czasu. O identyczno?ci danego umys?u stanowi wy??cznie ci?g?o?? trwania jego fali. Ca?kowite wygaszenie tej fali jest równowa?ne z nieodwracaln? ?mierci? osobnika. Mi?dzy cia?em cz?owieka (druga generacja ?ycia) a jego umys?em (trzecia generacja ?ycia) istnieje sprz??enie zwrotne. O?rodkiem po?rednicz?cym w wymianie bod?ców, które biegn? w obu kierunkach jest pami??. My?lenie jest jednoznaczne z operowaniem przez umys? zasobami pami?ci. Umys? jest zdolny do operowanie zasobami pami?ci, które nosi cechy my?lenia abstrakcyjnego. http://www.snerg.lh2.pl

Share on Facebook
Dyskusja na temat artykułu na forum
Powinieneś się zalogować lub zarejestrować aby móc uczestniczyć w dyskusji.

Najnowsze na stronie

  1. (12-07-2013 00:51 - Micha?-Anio?)
  2. (23-04-2013 00:37 - Micha?-Anio?)
  3. Monsanto vs. konopie (22-04-2013 23:58 - Micha?-Anio?)
  4. Dr Bruce Lipton Birth (21-03-2013 11:09 - Micha?-Anio?)
  5. Gorzkie nasiona (13-03-2013 08:17 - Micha?-Anio?)
  6. Wizualizacje ?wi?tej Geometrii (10-03-2013 21:39 - Micha?-Anio?)
  7. Kymatica (17-12-2012 17:07 - Micha?-Anio?)
  8. Droga Rudolfa Steinera (16-12-2012 22:17 - Micha?-Anio?)
  9. Boska matematyka (06-12-2012 00:54 - Micha?-Anio?)
  10. (11-11-2012 13:50 - Micha?-Anio?)
  11. ?wi?ta Ekonomia (06-11-2012 19:16 - Micha?-Anio?)
  12. (05-11-2012 21:10 - Micha?-Anio?)
  13. ?yjemy w symulacji? (29-10-2012 20:26 - Micha?-Anio?)
  14. Dzien przed ujawnieniem (22-07-2012 19:28 - Micha?-Anio?)
  15. Dusza i fizyka kwantowa (16-07-2012 21:32 - Micha?-Anio?)
  16. Mechanika kwantowa a granice czasu i przestrzeni (16-07-2012 16:19 - Micha?-Anio?)
  17. (16-07-2012 16:12 - Micha?-Anio?)
  18. Natura rzeczywisto?ci (16-07-2012 16:06 - Micha?-Anio?)

Na forum

No posts to display.

Muzyka Online

Otwórz radio w okienku:
Ambient       wmplayer    wmplayer    wmplayer
Relaxation    wmplayer    wmplayer    wmplayer
Meditation    wmplayer    wmplayer    wmplayer

Login Form

Forum Imaginarium
Imaginarium -Facebook
ImaginariumPL - YouTube
RSS