'
Text Size
Po Czwarte Budda, kwanty i hologram

Fizyka jest pe?na metafizyki. Wspó?cze?nie okazuje si?, i? to szkie?ko i oko daje wgl?d poza naskórkow? warstw? rzeczywisto?ci. Laboratorium dostarcza strawy dla ducha, której nie potrafi zapewni? ?wi?tynia, snuj?ca antropomorfizowane, tr?c?ce infantyln? naiwno?ci? narracje religijne. ?wiat opisywany przez nauk? ju? dawno straci? kontakt z obserwowaln? oczywisto?ci?. ?yjemy w czasach, gdy do eksperymentalnego potwierdzenia fizycznych teorii niezb?dne jest budowanie tytanicznych maszyn miel?cych struktur? rzeczywisto?ci, supernowoczesnych akceleratorów, wed?ug prasowej nomenklatury s?u??cych zabawie w boga.

 To nie jest ju? ta epoka, gdy spadaj?cy z jab?oni owoc móg? natchn?? dociekliwego badacza do sformu?owania odkrywczej syntezy. I cho? co prawda te pierwociny naukowego my?lenia da?y pocz?tek ujmowania rzeczywisto?ci przez pryzmat matematyki, to jednak id? o zak?ad, ?e efekt zaskoczy?by pionierów. Najpierw nadesz?a einsteinowska teoria wzgl?dno?ci, która ju? by?a gwa?tem zadanym ludzkiej intuicji. Zaraz za ni? ze ?wietlistych bezkresów racjonalno?ci wy?oni?a si? fizyka kwantowa. Jej osobliwy urok mo?na by umie?ci? gdzie? pomi?dzy abstrakcyjnym malarstwem a dadaistyczn? poezj?. Stworzono j?zyk, w którym opowiada si? cz?owiekowi o jego ?wiecie jak o odleg?ej, nieznanej krainie.

Historia, któr? chcia?bym tu opowiedzie? jest zwi?zana z jednym z ontologicznych m?ynów wspó?czesnej nauki. We wsi Ruthe w Niemczech znajduje si? detektor fal grawitacyjnych zwany GEO 600. To wyrafinowana konstrukcja, któr? w niewybaczalnym uproszczeniu mo?na opisa? jako dwa sze?ciuset metrowe ramiona po??czone z precyzyjn? aparatur? pomiarow?. Ukryte pod powierzchni? ziemi cudo techniki szuka zmarszczek czasoprzestrzeni wywo?ywanych przez superg?ste obiekty astronomiczne takie jak czarne dziury. Detektor od momentu uruchomienia odbiera? zak?ócenia. Badacze nie potrafili wyja?ni? ich natury. Na pocz?tku 2008 roku otrzymali list od Craiga Hogana. Naukowiec pyta? czy ich maszyna przypadkiem nie rejestruje zagadkowych szumów. Uzyskawszy potwierdzenie stwierdzi?, ?e przyczyn? ha?asu jest ziarnista struktura wszech?wiata. Innymi s?owy: GEO 600 do?wiadcza? wp?ywu elementarnych jednostek z jakich zbudowana jest nasza rzeczywisto??. To mo?e by? zaskoczeniem, ale na superhiperbipermikropoziomie czasoprzestrze? nie jest ci?g?a, lecz dzieli si? na elementarne cz??ci, których absolutnie minimalne parametry opisuje si? sta?ymi Plancka.

To nie koniec niespodzianek w tej opowie?ci. Takie planckowskie ziarno czasoprzestrzeni nie mog?oby by? zaobserwowane, gdy? jest zbyt ma?e. Jednak, jak wyja?ni? Hogan, GEO 600 rejestruje je, poniewa? ?yjemy w hologramie, który jest jedynie projekcj? pierwotnej, ontologicznej p?aszczyzny. To takie niemodne, ale ta p?aszczyzna jest dwuwymiarowa. Najprawdopodobniej jest sfer?, w której zawiera si? nasz wszech?wiat. Jej powierzchnia sk?ada si? w?a?nie z takich wzmiankowanych planckowskich ziaren. Ka?de ziarno zawiera jeden bit informacji. Detektor wyczuwa obecno?? tego podstawowego budulca, poniewa? hologram jest nieco rozmyty wzgl?dem orygina?u, a wi?c hologramowa jednostka Plancka jest wi?ksza od oryginalnej, dwuwymiarowej jednostki Plancka. Zaskakuj?ce, wstrz?saj?ce, fascynuj?ce. Pozostaje tylko zada? pytanie: panie Hogan – sk?d taki pomys??

Albert Einstein cho? znajduje si? w gronie ojców mechaniki kwantowej, nigdy nie zaakceptowa? tej teorii. By? jej nieprzejednanym krytykiem, poniewa? nie móg? przyj?? pewnych nast?pstw jakie wynika?y z jej za?o?e?. Jedn? z takich konsekwencji by?a konieczno?? uznania, ?e wszech?wiat nie jest lokalny. W mechanice kwantowej istniej? stany, których nie da rady opisa? w rozbiciu na ich sk?adowe elementy. Einstein wraz z Podolskim i Rosenem zaproponowali eksperyment my?lowy w ich przekonaniu wykazuj?cy niezupe?no?? mechaniki kwantowej. Istniej? pary cz?stek pozostaj?ce w stanie spl?tanym, tj. gdy dokonujemy pomiaru jednego z parametrów cz?stki A, dla cz?stki B parametr ten przyjmuje odwrotn? warto??. Trzeba tu nadmieni? o pewnej fundamentalnej w?a?ciwo?ci wielko?ci kwantowych – nie maj? one ustalonych warto?ci a? do momentu dokonania pomiaru. Wiem - dziwne, niezrozumia?e, ale naprawd? da rad? to prze?kn?? i wpisa? w rutyn? codziennej monotonii. Po prostu, jak w s?ynnym przyk?adzie Schrödingera z kotem w pude?ku – zanim pude?ko otworzymy kot nie jest ani martwy, ani ?ywy, albo raczej martwy i ?ywy naraz, bo istnieje jako chmura mo?liwych stanów. Otwieramy pude?ko i wtedy dopiero chmura mo?liwo?ci przyjmuje jeden z okre?lonych stanów. Prawda, ?e intuicyjne?

Podobnie sprawa ma si? z omawianymi cz?stkami z paradoksu EPR. Na uwadze mamy ich w?a?ciwo?? zwan? spinem. Wyobra?my sobie, ?e Agatka i Piotru? s? w posiadaniu spl?tanej pary cz?stek AB. Ka?de z nich ma jedn? z cz?stek zamkni?t? w pude?ku od zapa?ek. Dzieciaki wskakuj? do rakiet i lec? w przeciwleg?e k?ty wszech?wiata. Agata otwiera pude?eczko i widzi, ?e spin jej cz?stki jest taki i owaki. W tym samym momencie spin cz?steczki, któr? ma Piotru? przyjmuje odwrotn? warto?? (jest wi?c taki i siaki). To co jest tu paradoksalne to fakt, i? spin drugiej cz?stki zostaje zdeterminowany natychmiast, niezale?nie od odleg?o?ci. Wymaga to przyj?cia za?o?enia, ?e informacja w?drowa?a szybciej ni? ?wiat?o. To za? jest wykluczone przez teori? wzgl?dno?ci – nic nie mo?e w?drowa? szybciej ni? ?wiat?o.

Jedn? z prób rozwi?zania tego paradoksu by?o uznanie, ?e wszech?wiat nie jest lokalny. Jego korpuskularno?? jest pozorna. Cz?stki widzimy jako oddzielne ca?o?ci, poniewa? mamy ograniczony wgl?d w rzeczywisto?? – postrzegany fragment wi?kszej ca?o?ci uznajemy za odr?bny byt. Wyobra?my sobie, ?e istot? nie znaj?c? luster zamykamy w pokoju o ?cianach ze zwierciade?. Istota taka b?dzie przekonana, i? widzi dooko?a siebie mnóstwo innych istot, a do tego szybko zauwa?y zwi?zki pomi?dzy ich i swoimi ruchami. Te obserwacje mog? sta? si? podstaw? do zbudowania jakiej? teorii wyja?niaj?cej korelacje. Bohm pos?u?y? si? inn? metafor? – porówna? nas do obserwatorów akwarium. Z tym, ?e akwarium obserwujemy przez dwie kamery, ustawione w ró?nych miejscach, ujmuj?ce zbiornik z ró?nych k?tów. Nie wiedz?c, i? patrzymy na jeden zbiornik, ale w dwóch rzutach, doszliby?my do przekonania, ?e zachowania pewnych rybek z jednego pojemnika s? ?ci?le zwi?zane z zachowaniami innych rybek z drugiego pojemnika.

Wynikaj?cy ze spl?tania kwantowego paradoks EPR zosta? potwierdzony eksperymentalnie w 1982 roku przez Aspecta i w 1997 roku przez Gisina. Tropi?c inspiracje Hogana warto jeszcze dorzuci? pewne spostrze?enie, jakie poczyniono przy okazji zg??biania niezg??bionych tajemnic czarnych dziur. Hawking wskaza? na istnienie paradoksu – promieniowanie czarnych dziur nie zawiera ?adnych informacji o ich wn?trzu, a jedynie o ich powierzchni. Zatem wychodzi?oby na to, i? ca?a informacja zawarta w gwie?dzie, której kollaps utworzy? osobliwo??, zniknie wraz ze znikni?ciem tej?e osobliwo?ci. To za? ?amie zasad?, ?e informacja nie mo?e by? zniszczona. Inny fizyk, Bekenstein, wpad? na to, i? zawarto?? informacyjna czarnej dziury jest proporcjonalna do jej powierzchni, a nie obj?to?ci. Ot i wszystko. Hogan posk?ada? to w kup? i wysz?o mu, ?e ?ycie, wszech?wiat i ca?a reszta s? zapisane na powierzchni 2D, a ?wiat jest trójwymiarow?, holograficzn? projekcj? tej inskrypcji.
Aby móc posun?? si? dalej w opowie?ci o iluzorycznym wszech?wiecie, potrzebne jest ustalenie czym jest hologram. Jest to sposób kodowania przestrzennego obrazu. Pomin? tu techniczne szczegó?y, nie wnikaj?c w to jak i gdzie nale?y b?ysn?? jak? wi?zk? ?wiat?a i jak j? poszatkowa?, by sta?a si? no?nikiem trójwymiarowego wizerunku. Istotne jest, ?e hologram jest bardzo efektywn? metod? zapisu danych.

W kontek?cie poruszanego tu tematu jest to wiadomo?? kluczowa. Ma ona dwa aspekty. Po pierwsze: holografia pozwala na zapis informacji g?sto?ci? daleko przekraczaj?cy to, co oferuj? chocia?by obecnie u?ywane przez nas no?niki. Po drugie: ka?da cz??? hologramu zawiera ?wiat?o z ca?ej zapisanej sceny. Oznacza to, i? dowolny jego kawa?ek koduje w sobie kompletny obraz (cho? ukazany z perspektywy danego punktu). Wszystko jest zwi?zane ze wszystkim. Na tym w?a?nie etapie opowie?ci, ca?kiem niespodziewanie, w holograficzno-kwantowym ob?oku pojawia si? Budda z wzniesionym wskazuj?cym palcem i tryumfuj?cym stwierdzeniem „A nie mówi?em”.

W buddyzmie zak?ada si?, ?e ca?y ?wiat w swej pierwotnej, podstawowej naturze stanowi jedno??. Wszelki dualizm, rozcz?onkowanie rzeczywisto?ci na poszczególne, przeciwstawiaj?ce si? sobie elementy to budowana przez ego iluzja, u?uda zwana Maj?. Stan o?wiecenia jest to?samy z uzyskaniem ?wiadomo?ci tego z?udzenia, z poj?ciem, czy poczuciem, i? wszystko istnieje i staje si? wspó?zale?nie. Pokrewie?stwo buddyjskiej kosmologii z holograficzn? koncepcj? wszech?wiata jest du?e. Translacja jednej z tych narracji na drug? przy u?yciu niezbyt ?cis?ej, literackiej terminologii nie jest zbyt wymagaj?cym zadaniem.

Holograficzny paradygmat zosta? te? wykorzystany do wyja?nienia drugiego z elementów w parze ?wiat-ego. Neuropsycholog Karl Pribram uzna?, ?e mózg jest hologramem. Na t? my?l naprowadzi?y go g?ównie trzy tropy. Pierwszy z nich to wspomniana ju? wyj?tkowa g?sto?? zapisu informacji, która t?umaczy?aby niebywa?? pojemno?? naszej pami?ci. Drugi to fakt, ?e nie tracimy wspomnie? wraz z utrat? obszarów mózgu. Wskazywa?oby to na to, i? wszelkie zdobywane przez nas w toku ?ycia dane s? zapisane raczej jako jaki? rodzaj procesu dziej?cego si? w obr?bie czaszki, ni? ?e s? zakodowane statycznie i bezpo?rednio w tkance. Wspomnienia nie s? zawarte w neuronach, ale w impulsach nerwowych krzy?uj?cych si? w obr?bie mózgu dok?adnie tak samo jak promienie lasera generuj?ce hologram.

W ko?cu trzeci trop Pribrama, najbardziej interesuj?cy – pr?dko?? z jak? kojarzymy i przypominamy sobie informacje wskazuje na ich ?cis?e, wzajemne powi?zanie. Specjalnie dla tych, którzy zacz?li ju? zapada? w drzemk?, tudzie? my?lami odp?yn?li ku lazurowym wybrze?om, pozwol? sobie przywo?a? wzmiankowan? cech? hologramu: ka?da cz??? zawiera obraz ca?o?ci. St?d w holograficznym mózgu dowolny element naszej wiedzy jest jednocze?nie punktem doj?cia do ca?ej pami?ci.

Jak si? wi?c sprawy maj?? ?wiat to ob?ok cz?stotliwo?ci. Umys? to holograficzne urz?dzenie. Wybiera on z tego ob?oku niektóre aspekty i interpretuje je jako to co zwiemy danymi zmys?owymi. Materia jest zatem dzie?em ?wiadomo?ci. Psycholog Keith Floyd w i?cie psychologicznym stylu zauwa?y? nast?puj?cy truizm: to nie mózg stanowi ?ród?o ?wiadomo?ci, ale ?wiadomo?? stwarza mózg. Podobnie jest kreowane ca?e otoczenie.

Tego typu twierdzenia s? oczywi?cie mile widziane przez praktykuj?cych medycyn? niekonwencjonaln? opart? na technikach wizualizacji (w skrócie: wyobra? sobie, ?e jeste? zdrowy, a staniesz si? zdrowy). Pozostaj?c jeszcze na gruncie praktyk wykraczaj?cych poza g?ówny nurt racjonalno?ci, tych paramedycznych, paranaukowych i paraszanowanych przez ogó? ekspertów, suma poczynionych tu na bazie holograficznego paradygmatu ustale? ?wietnie mo?e s?u?y? t?umaczeniu zjawisk takich jak telepatia, telekineza, jasnowidzenie.

Gwoli intelektualnej uczciwo?ci musz? nadmieni?, ?e te wszystkie ustalenia s? bardzo dyskusyjne i cz?sto opieraj? si? na za?o?eniach, które mocno chybocz? si? pod presj? krytyki. S? to daleko id?ce ekstrapolacje pewnych interesuj?cych hipotez, o ?ci?le podstawowym ontologicznym znaczeniu. Pomys?y te si?gaj? tak daleko i w g??b rzeczywisto?ci, i? nie wiadomo czy kiedykolwiek zostan? potwierdzone lub zaprzeczone obserwacyjnie. Zatem wszystko albo wi?kszo?? z powy?ej powiedzianego to historia z gatunku ‘A co by by?o gdyby…?’. Wysz?o na to, ?e by?by idealizm, a mo?e i nawet spirytualizm, prymat ducha nad materi? (cho? przyzna? trzeba, i? holograficznie uj?ty duch ludzki jest ju? kompletnie nieludzki). O tym zbudowanym przez ja?? ?wiecie Bohm napisa?:

    „W przeciwie?stwie do powszechnie wyznawanych pogl?dów – znaczenie jest w?a?ciw? i istotn? cz??ci? ca?ej rzeczywisto?ci, a nie tylko eteryczn? abstrakcj? istniej?c? jedynie w umy?le. Innymi s?owy, w naszym ?yciu znaczenie jest istnieniem.[…] Poniek?d mo?emy stwierdzi?, ?e jeste?my sum? naszych znacze?.” (David Bohm, t?um. Micha? Tempczyk, Ukryty porz?dek, Warszawa 1988; cyt. za Tybeta?ska ksi?ga ?ycia i umierania, Sogjal Rinpocze, t?um. Adam Kozie?, Warszawa 2001)

Poruszony w ostatnich wpisach temat, czyli uj?cie rzeczywisto?ci jako holograficznej projekcji czego? odleg?ego i odmiennego od naszych intuicji, nakierowa? moje my?li na zagadnienie rzeczy samej w sobie. Có? za klasyczny w?tek racjonalno?ci. Nie tyka?em go od niepami?tnych czasów, jako ?e straci? dla mnie znaczenie. I nie chodzi tu o bagatelizowanie fundamentalno?ci tematu, lecz raczej o tej fundamentalno?ci zaprzeczenie. Nie przymierzaj?c – jest to powtórzenie kantowskiej negacji sensu mówienia o noumenie.

Mój umys? zosta? ukszta?towany na takich tre?ciach, ?e problem istnienia rzeczy samej w sobie nie ma dla mnie du?ej wagi. ?wiat znam jedynie jako strumie? danych. Nie widz? dobrego uzasadnienia postulatu poszukiwania ich ?ród?a. To dlatego, ?e, znowu po kantowsku, nie mo?e by? ono uchwycone aparatem poznawczym ukszta?towanym w obr?bie fenomenalnej rzeczywisto?ci oraz ?e nie jest zasadnym stawianie pytania o rzecz sam? w sobie.

By? wychowanym w epoce rewolucji informatycznej, gdy przekaz i interpretacja ujawni?y swoj? wszechobecno?? i totalno??, to wiedzie?, i? zjawisko jest wszystkim co nam dane. Niewykluczone, ?e jest to u?omno?? – g?upot? by?oby uzurpowa? sobie prawo do ponadczasowo?ci s?dów – w ko?cu my?limy symbolicznie i to otaczaj?cy nas ?wiat jest ?ród?em metafor, za pomoc? których wyja?niamy tak?e sami siebie. St?d obecnie dominuje porównanie do maszyny przetwarzaj?cej informacje, figura ludzkiego umys?u jako analogu komputera i oprogramowania. Znalaz?o to wyraz w kulturze masowej, chocia?by w filmie eXistenZ czy Matrix.

Wynikaj?ca z tego postawa poznawcza koresponduje w pewien sposób z machowskim empiriokrytycyzmem, epistemiczn? uczciwo?ci?, która nakazuje uzna?, i? poza wra?eniami nie ma nic o czym mogliby?my orzeka?, ?e istnieje. A? prosi si? tu o przywo?anie Berkeley i za du?e u?atwienie w wywodach uwa?am mo?liwo?? powtórzenia za nim – by? oznacza by? postrzeganym (esse=percipi). Problem istnienia rzeczy samej w sobie to trup starego paradygmatu. Dla tych, którzy jej istnienie uwa?aj? za ?wi?ty pewnik i nigdy by od tej tezy nie odst?pili, podsun?? mo?na rozwi?zanie kompromisowe – niemo?liwo?? poznania noumenu. Nie mamy zmys?u do tego przeznaczonego. Chyba, ?e matematyka jest szóstym zmys?em.

Matematyka konstruuje ?wiat, którego idealno?? sk?ania do nadawania mu mocnego statusu ontologicznego. To stary spór – czym s? elementy opisywane przez matematyk?? ?ród?em czy emanacj? rzeczywisto?ci? Paradoksalnie wi?c, paradygmat matematycznego my?lenia, który le?y u podstaw pozytywistycznego nastawienia wobec ?wiata, ma w sobie potencja? mistyczny. Zawraca ludzk? racjonalno?? na stare, zdawa?oby si? do cna wyeksplorowane szlaki. Okazuje si?, i? jak mocno ludzki rozum nie stara?by si? przeskoczy? samego siebie i unikn?? pu?apek swej u?omno?ci, zawsze trafi do punktu wyj?cia. Tym punktem jest metafizyka.

Mo?na uzna?, ?e pierwotna droga ludzkiego rozumu do koncepcji rzeczy samej w sobie wiod?a przez rozdzielanie poszczególnych jako?ci. Analityczne spojrzenie na przedmiot prowadzi do roz?o?enie go na czynniki pierwsze. Racjonalnie wykrajamy sobie kszta?t, kolor, wag?, zapach i nie zostaje nam nic, a przecie? co? by?o. Same jako?ci, uchwycone przez rozum jako w?asno?ci danego obiektu, nie s? niczym istniej?cym odr?bnie. Ich status ontologiczny jest w?tpliwy. Tymczasem zacz?li?my analityczn? prac? na czym? konkretnym, fizycznym i nie budz?cym w?tpliwo?ci. Nieuniknione jest pytanie – gdzie znikn??o to co? po oddzieleniu jako?ci? Odpowiedzi? by?a rzecz sama w sobie.

Powy?sza próba zrekonstruowania w?drówek ludzkiego umys?u dotyczy?a pierwocin racjonalno?ci. To z czym mamy do czynienia obecnie wbrew pozorom nie ró?ni si? zbytnio je?li chodzi o podstawowe mechanizmy. Matematyka pozwala obdziera? z rzeczywisto?ci kolejne warstwy i tak jak pierwotnie odarto j? z jako?ci, tak teraz proces post?puje dalej. Liczby s? j?zykiem opisu coraz odleglejszych abstraktów. Jak si? wydaje – efekt jest ten sam. Znowu otrzymali?my rzecz sam? w sobie. Tym razem w postaci hiperstrun, zwini?tych wymiarów czy dwuwymiarowej p?aszczyzny b?d?cej ?ród?em holograficznej projekcji.
Autor: Maciej Jurgielewicz
http://absurdonomikon.blogspot.com/2010/04/budda-kwanty-i-hologram-1.html

Share on Facebook
Dyskusja na temat artykułu na forum
Powinieneś się zalogować lub zarejestrować aby móc uczestniczyć w dyskusji.

Najnowsze na stronie

  1. (12-07-2013 00:51 - Micha?-Anio?)
  2. (23-04-2013 00:37 - Micha?-Anio?)
  3. Monsanto vs. konopie (22-04-2013 23:58 - Micha?-Anio?)
  4. Dr Bruce Lipton Birth (21-03-2013 11:09 - Micha?-Anio?)
  5. Gorzkie nasiona (13-03-2013 08:17 - Micha?-Anio?)
  6. Wizualizacje ?wi?tej Geometrii (10-03-2013 21:39 - Micha?-Anio?)
  7. Kymatica (17-12-2012 17:07 - Micha?-Anio?)
  8. Droga Rudolfa Steinera (16-12-2012 22:17 - Micha?-Anio?)
  9. Boska matematyka (06-12-2012 00:54 - Micha?-Anio?)
  10. (11-11-2012 13:50 - Micha?-Anio?)
  11. ?wi?ta Ekonomia (06-11-2012 19:16 - Micha?-Anio?)
  12. (05-11-2012 21:10 - Micha?-Anio?)
  13. ?yjemy w symulacji? (29-10-2012 20:26 - Micha?-Anio?)
  14. Dzien przed ujawnieniem (22-07-2012 19:28 - Micha?-Anio?)
  15. Dusza i fizyka kwantowa (16-07-2012 21:32 - Micha?-Anio?)
  16. Mechanika kwantowa a granice czasu i przestrzeni (16-07-2012 16:19 - Micha?-Anio?)
  17. (16-07-2012 16:12 - Micha?-Anio?)
  18. Natura rzeczywisto?ci (16-07-2012 16:06 - Micha?-Anio?)

Na forum

No posts to display.

Muzyka Online

Otwórz radio w okienku:
Ambient       wmplayer    wmplayer    wmplayer
Relaxation    wmplayer    wmplayer    wmplayer
Meditation    wmplayer    wmplayer    wmplayer

Login Form

Forum Imaginarium
Imaginarium -Facebook
ImaginariumPL - YouTube
RSS