'
Text Size

image

o ?yciu nadzmys?owem de vita mentali

Rozmowa Mistrza z M?odzianem, jak dusza do wzierania i pos?uchu Boga doj?? mo?e, i czem jest jej dzieci?stwo w ?yciu przyrodzonem i nadprzyrodzonem, i jak wychodzi ona z przyrody do Boga i z powrotem z Boga do przyrody w?asnej ja?ni; jak równie? – czem jest jej szcz??cie i zguba.

Napisa? w roku 1622 JAKÓB BÖHME.

 
 
 
 
Nauka DZI? i wczoraj
 
Nowa Biologia: M?dro?? Twoich Komórek
M?dro?? Twoich Komórek to nowa biologia, która znacz?co zmieni cywilizacj? i ?wiat, w którym ?yjemy. Ta nowa biologia odci?ga nas od wiary, ?e jeste?my ofiar? naszych genów, ?e jeste?my biochemicznymi maszynami, ?e ?ycie jest poza nasz? kontrol?, wprowadza nas w inn? rzeczywisto??, rzeczywisto??, w której nasze my?li, wiara i umys? kontroluj? nasze geny, nasze zachowanie i ?ycie, którego do?wiadczamy. Ta biologia oparta jest na aktualnej, nowoczesnej nauce z dodanymi pewnymi nowymi spostrze?eniami.

Nowa nauka przeistacza nas z ofiary w twórc?, dzi?ki czemu jeste?my bardzo pot??ni w tworzeniu i rozwijaniu ?ycia, które prowadzimy. Jest to w?a?ciwie wiedza ja?ni i, je?li zrozumiemy stary aksjomat mówi?cy ?e "Wiedza jest moc?", wtedy naprawd? zaczniemy rozumie?, ?e wiedza sama w sobie jest moc?. Oto, dlaczego s?dz?, ?e zaczniemy rozumie? now? biologi?.
 
Wlatuj?c w wewn?trzn? przestrze?

Moje pierwsze wprowadzenie do biologii mia?o miejsce w drugiej klasie [podstawówki]. Nauczyciel przyniós? mikroskop, ?eby pokaza? nam komórki, i do dzi? pami?tam, jak ekscytuj?ce by?o to prze?ycie. Na uniwersytecie podczas studiów przechodzi?em od konwencjonalnych mikroskopów do mikroskopów elektronowych i mia?em kolejne okazje ku temu, by przyjrze? si? ?yciu komórek. Lekcje, których si? nauczy?em, znacz?co zmieni?y moje ?ycie i da?y mi pogl?dy na ?wiat, w którym ?yjemy, którymi chcia?bym si? z tob? podzieli?.
U?ywaj?c mikroskopu elektronowego nie tylko ogl?da?em komórki z zewn?trz, ale te? by?em w stanie pozna? ich anatomi? i zrozumie? natur? ich organizacji, struktury i funkcje. Tak jak ludzie opowiadaj? o locie w przestrze? kosmiczn?, tak ja wlecia?em do przestrzeni wewn?trznej i dojrza?em nowe perspektywy, coraz bardziej rozumiej?c natur? ?ycia, natur? komórek i nasze wspó?dzia?anie z naszymi w?asnymi komórkami.
 
este? spo?ecze?stwem 50 trylionów ?ywych komórek

Teraz mam zupe?nie nowe rozumienie ?ycia i doprowadzi?o ono do nowego sposobu nauczania ludzi o komórkach. Gdy patrzysz na siebie, widzisz pojedyncz? osob?. Je?li jednak pojmiesz natur? tego, kim jeste?, to zrozumiesz, ?e jeste? tak naprawd? spo?eczno?ci? oko?o 50 trylionów ?ywych komórek. Ka?da komórka jest ?yw? osob?, czuj?cym bytem, który ma swoje w?asne ?ycie i dzia?a, ale oddzia?uje wzajemnie z innymi komórkami w naturze spo?eczno?ci. Gdybym móg? ci? zredukowa? do wielko?ci komórki i wpu?ci?bym ci? do twojego w?asnego cia?a, to zobaczy?by? bardzo zaj?t? metropoli? trylionów osób ?yj?cych w jednej skórze. Staje si? to istotne w momencie, gdy zrozumiemy, ?e zdrowie jest wtedy, gdy w tej spo?eczno?ci panuje harmonia, a choroba pojawia si? wtedy, gdy pojawia si? dysharmonia, która d??y do zak?ócenia relacji w spo?eczno?ci. Tak, po pierwsze, jeste?my spo?eczno?ci?.

Drugi fakt: W ludzkim ciele istnieje niejedna funkcja, która nie jest ju? obecna w ka?dej pojedynczej komórce. Na przyk?ad posiadasz ró?ne uk?ady: trawienny, oddechowy, wydalniczy, mi??niowo-szkieletowy, wewn?trzwydzielniczy, reprodukcyjny, system nerwowy i system immunologiczny, ale ka?da z tych funkcji istnieje w ka?dej z twoich komórek. Faktycznie jeste?my stworzeni na obraz komórki. To jest bardzo pomocne dla biologów, poniewa? mo?emy zbada? komórki i wtedy otrzymamy informacje pomocne w zrozumieniu natury ludzkiego cia?a.
 
Aktualnie w szko?ach medycznych wprowadzana jest nowa fizyka. Przed nauk? konwencjonaln? nauka stanowi?a prowincj? Ko?cio?a. Nazywano to naturaln? teologi? i by?o po??czone w parze z duchow? domen? ucz?c?, ?e r?ka Boga by?a bezpo?rednio w??czona w rozwój i utrzymanie ?wiata, ?e obraz Boga zosta? wyra?ony przez natur?, w której ?yjemy. Naturalna teologia mia?a polecenie misji: zrozumie? natur? ?rodowiska, mogliby?my wi?c nauczy? si? ?y? w harmonii ze ?rodowiskiem. Zasadniczo znaczy?o to uczenie si? ?ycia w harmonii z Bogiem przy jednoczesnym rozwa?aniu tego, ?e Bóg i natura s? ze sob? dobrze po??czone.

Jednak?e w wyniku nadu?y? Ko?cio?a, uporczywego trzymania si? absolutnej wiedzy i wysi?ków d???cych do st?umienia nowej wiedzy, dosz?o do czego?, co nazywamy reformacj?. Reformacja, rozpocz?ta przez Marcina Lutra, kwestionowa?a w?adz? Ko?cio?a. Po reformacji, gdy nadarzy?a si? okazja zweryfikowania wiary o wszech?wiecie, nauka przerodzi?a si? w co?, co nazywamy nowoczesn? nauk?. Isaac Newton, fizyk, który jako pierwszy zacz?? bada? natur? grawitacji i ruchu planet, stworzy? za?o?enia dla nowoczesnej nauki. Wynalaz? now? matematyk? zwan? rachunkiem ró?niczkowym, aby stworzy? równanie pozwalaj?ce przewidzie? ruchy w uk?adzie s?onecznym. Nauka zidentyfikowa?a prawid?owo?ci jako rzeczy, które by?y przewidywalne. Fizyka newtonowska spostrzega, ?e wszech?wiat jako maszyna zosta? stworzony z materii; mówi to wi?c, ?e je?li zrozumiesz natur? materii, która znajduje si? wewn?trz maszyny, to wtedy zrozumiesz te? sam? natur?. Dlatego misj? nauki jest kontrolowanie i zdominowanie natury, która by?a zupe?nie inna od misji nauki zwanej naturaln? teologi?, która mia?a ?y? w harmonii z natur?.

Zagadnienie kontroli staje si? pod wzgl?dem biologii bardzo wa?nym punktem. Co kontroluje cechy, które powoduj?, ?e jeste?my ekspresywni? Wed?ug fizyki newtonowskiej formy ?ycia reprezentuj? maszyny wykonane z materii, i je?li chcesz te maszyny zrozumie?, to rozbierasz je na cz??ci, jest to proces zwany redukcjonizmem. Badasz osobno wszystkie fragmenty, widzisz jak dzia?aj? i gdy wszystkie kawa?ki z?o?ysz w ca?o??, rozumiesz t? ca?o??. Karol Darwin powiedzia?, ?e cechy indywidualnej ekspresywno?ci dziedziczymy od rodziców. Plemniki i komórki jajowe ??cz? si? i powoduj? powstanie nowej osoby, która musi posiada? co?, co kontroluje cechy potomka. Badania nad podzia?em komórek rozpocz??y si? na pocz?tku XX wieku i ujawni?y obecne w komórkach strunowate struktury, które zaczyna?y si? dzieli?. Te strunowate struktury zosta?y nazwane chromosomami.
 
Percepcja - si?a Nowej Biologii

Postrzegamy ?rodowisko i dostosowujemy nasz? biologi?, ale nie wszystkie nasze spostrze?enia s? dok?adne. Je?li pracujemy, do?wiadczaj?c braków w percepcji, wówczas te braki przed?u?aj? okres niedostosowania naszej biologii. Gdy nasze postrzegania s? niedok?adne, to mo?emy wtedy w?a?ciwie zniszczy? nasz? biologi?. Kiedy zrozumiemy, ?e geny s? tylko respondentami spostrze?e? odebranych ze ?rodowiska przez b?on? komórkow?, to mo?emy wówczas zrozumie?, gdy nasze ?ycie nie toczy si? najlepiej, ?e musimy zmienia? nie geny, ale nasz? percepcj?. ?atwiej zmieni? percepcj? ni? cia?o fizyczne. W rzeczy samej jest to si?a nowej biologii: mo?emy kontrolowa? nasze ?ycie, kontroluj?c nasz? percepcj?.
"Prawdy" utrzymywane w nauce s? w rzeczywisto?ci bzdurami, tak naprawd? s? to tylko "za?o?enia" i owe za?o?enia s? b??dne. Dopóki ich nie poprawimy, b?dziemy niew???ciwie rozumie? nasz zwi?zek z planet?, przyrod? i ?rodowiskiem. Wskutek tego niszczymy ?rodowisko, które da?o nam przecie? ?ycie.

B??dem numer jeden w tym za?o?eniu jest stwierdzenie, ?e wszech?wiat sk??da si? z materii i ?e mo?emy go zrozumie?, badaj?c materi?. Nasze postrzeganie jedynie materialnej biologii i ?rodowiska z punktu widzenia nauki jest ju? nieprecyzyjne. Inne za?o?enie mówi, ?e geny kontroluj? ?ycie. Tak naprawd? nasze ?ycie kontroluj? nasze spostrze?enia i to poprzez zmienianie w?asnych spostrze?e? mo?emy kontrolowa? nasze ?ycie. Przedyskutuj? to pó?niej. B??dem numer trzy jest bardzo niebezpieczne za?o?enie: ze w naszym rozwoju u?ywamy mechanizmów teorii Darwina, któr? to teori? mo?na podsumowa? jako "przetrwanie najodpowiedniejszego osobnika w walce o istnienie". Ta teoria staje si? nieaktualna w nowej biologii, w której ewolucja jest oparta na wspólpracy. Dopóki tego nie pojmiemy, b?dziemy ze sob? rywalizowa?, walczy? i niszczy? planet?, nie wiedz?c, ?e przetrwamy tylko poprzez wspó?prac? i ?e nasza nieustanna konkurencja jest ostatni? godzin? ludzkiej cywilizacji.
 
 
 
Przysz?o?? medycyny

Wszystko we wszech?wiecie jest obecnie pojmowane jako stworzone z energii; dla naszej percepcji wszystko wygl?da na fizyczne i sta?e, jednak w rzeczywisto?ci s? to tylko oddzia?uj?ce ze sob? energie i si?y. Oddzia?uj?c wzajemnie ze swoim ?rodowiskiem, jednocze?nie wch?aniasz i wysy?asz energi?. Prawdopodobnie bli?sze s? ci okre?lenia "dobre atmosfery" i "z?e atmosfery". S? to fale, w których wszyscy wibrujemy. Wszyscy jeste?my energi?. Energia w twoim ciele odzwierciedla energi? znajduj?c? si? wokó? ciebie, poniewa? atomy w twoim ciele nie tylko wydzielaj? energi?, ale równie? j? poch?aniaj?. Ka?dy ?ywy organizm porozumiewa si? przy pomocy tych wibracji. Zwierz?ta porozumiewaj? si? z ro?linami, one porozumiewaj? si? z innymi zwierz?tami. Szamani rozmawiaj? z ro?linami, u?ywaj?c wibracji. Je?li jeste? wyczulony na ró?nice mi?dzy "dobrymi" i "z?ymi" wibracjami, zawsze udajesz si? do miejsc, które zwi?ksz? twoje szanse przetrwania, zwi?ksz? twój wzrost, mi?o??, etc i trzymasz si? z daleka od sytuacji i miejsc, które mog?yby ci? wykorzysta? lub os?abi? ciebie takim, jakim jeste?.

Kiedy nie zwracamy uwagi na nasze energie wibracyjne, to wtedy tracimy najwa?niejsze informacje z naszego ?rodowiska. Rozumienie nowej fizyki mówi nam, ?e wszystkie si?y s? ze sob? powi?zane i wzajemnie ze sob? oddzia?uj?. Dlatego musisz uwa?a? na te niewidoczne si?y, które zwi?zane s? z tym, co si? dzieje w twoim ?yciu. W momencie gdy medycyna nie szkoli lekarzy, ?e ta energia jest cz??ci? systemu, oni bardzo ?atwo przyzwyczajaj? si? do u?ywania nowych systemów badania wzrokiem, aby okre?li?, co si? dzieje wewn?trz organizmu. Zabawne jest to, ?e oni odczytali swoje badania jako "map?", nie maj?c przy tym podstawowego poj?cia o tym, ?e te ich mapy s? bezpo?rednimi odczytami obecnej w ciele energii.

Na przyk?ad w mammografie wykrywaj?cym raka piersi [monitor] wizualizuje emisj? charakterystycznej energii wyró?niaj?cej nowotwór. Co by si? sta?o, gdyby? zamiast wycina? nowotwór, zastosowa?by? energi?, która przy zastosowaniu pewnych wzorców zmieni?aby energi? tych komórek cia?a i przywróci?a je z powrotem do normalnej energii? Przypuszczalnie uzyska?by? leczniczy skutek. To mia?oby sens i by?oby czym?, co od tysi?cy lat nazywane jest "uzdrawiaj?cymi r?kami". Odbiorca otrzymuje energi?, która oddzia?uje wzajemnie z jego cia?em, ingeruj?c w nie i przez t? ingerencj? zmienia charakter energii w materii fizycznej, poniewa? materia jest z?o?ona z energii. Jest to przysz?o?? medycyny, cho? obecnie nie jest ona jeszcze a? tak rozwini?ta.

Fizycy kwantowi ujawniaj?, ?e pod oczywist? fizyczn? struktur? nie ma niczego oprócz energii, i ?e jeste?my istotami zbudowanymi z energii. To znaczy, ?e oddzia?ujemy wzajemnie ze wszystkim dooko?a. To ma bardzo powa?ny wp?yw na opiek? zdrowotn?. Fizycy kwantowi pokazuj?, ?e energie zawsze s? ze sob? powi?zane. We wszech?wiecie z?o?onym z energii fale zawsze p?yn? i oddzia?uj? wzajemnie z innymi falami. Mo?e si? okaza?, ?e nie mo?emy w pe?ni oddzieli? kogo? od ?rodowiska, w którym ta osoba ?yje. Fizycy kwantowi mówi?, ?e niewidoczna energia jest czasem sto razy skuteczniejsza w przenoszeniu informacji, ni? sygna?y materialne (na przyk?ad lekarstwa). To, w czym zaczynamy si? orientowa?, to to, ?e istnieje niewidoczny ?wiat, z którym jeszcze si? nie uporali?my pod wzgl?dem zrozumienia natury naszego zdrowia.

Innymi s?owy, bardziej ni? na materii w ?wiecie kwantowym skupiamy si? na energii. W ?wiecie mechanicznym powiedzieli?my, ?e mo?emy wszystko zrozumie? przez redukcjonizm. Jednak w nowszym rozumieniu kwantowego wszech?wiata musimy zrozumie? holizm: nie mo?esz oddzieli? jednej wibracji energii od innej. Musimy zrozumie?, ?e w ?wiecie, w którym ?yjemy, jeste?my zapl?tani w niesko?czonej ilo?ci wibracji energii i ?e jeste?my z nimi wszystkimi po??czeni!

Oto moja definicja ?rodowiska: jest to wszystko, pocz?wszy od j?dra twojego jestestwa a? po kraw?d? wszech?wiata. Zawiera si? w tym wszystko, co znajduje si? wokó? ciebie, jak równie? planety i s?o?ce oraz ca?y uk?ad s?oneczny. Jeste?my cz??ci? tego ca?ego pola. Aby zreasumowa? znaczenie tego wszystkiego, pozwol? sobie zacytowa? Alberta Einsteina: "Pole jest jedynym urz?dem rz?dz?cym cz?steczk?". Oznacza to, ?e: pole, niewidoczna energia, jest jedynym urz?dem rz?dz?cym fizyczn? rzeczywisto?ci?.
 
Ka?da komórka jest inteligentnym organizmem. Mo?esz j? wyj?? z cia?a, umie?ci? na szalce Petriego, a ona b?dzie prowadzi?a w?asne ?ycie: poradzi sobie ze ?rodowiskiem, uro?nie, rozmno?y si? i stworzy spo?eczno?? wraz z innymi komórkami. W ludzkim ciele zajmujemy si? ogromn? spo?eczno?ci? komórek pracuj?cych razem w harmonii. W kulturalnym zag??biu komórki zachowuj? si? jak indywidualne byty. Jednak?e komórki w ciele s?u?? jako spo?eczno??; ?adna z nich nie mo?e robi? sobie co jej si? ?ywnie podoba, bo wtedy spójno?? grupy ulegnie rozpadowi. Dlatego komórki znajduj?ce si? w jednej spo?eczno?ci nabywaj? centraln? inteligencj?, która zwi?zana jest z koordynowaniem dzia?alno?ci indywidualnych komórek w grupie. Komórki wydaj? si? podporz?dkowywa? temu centralnemu g?osowi. Ludzki organizm jest spo?eczno?ci? sk?adaj?c? si? z ponad pi??dziesi?ciu trylionów komórek dzia?aj?cych zgodnie i w harmonii, d???cych do dostosowania si? do pró?b i polece? centralnego g?osu. A jest to centralny g?os, który nabywa i uczy si? percepcji, z któr? musimy si? boryka? przez ca?e nasze ?ycie.
 
Istniej? trzy ?ród?a percepcji kontroluj?cych ?ycie. ?ród?em numer jeden jest genetyka, która utrzymuje instynkty wspólne dla wszystkich ludzi, podstawowe sprawy takie jak automatyczne wyci?gni?cie r?ki z ognia. Drugi zestaw percepcji wywodzi si? z pod?wiadomego umys?u, czyli cz??ci kontroluj?cej wszystkie funkcje, o których nie musimy my?le?. Gdy raz nauczysz si? chodzi?, program kontroluj?cy chodzenie stanie si? cz??ci? pod?wiadomego umys?u. Wystarczy, ?e chcesz gdzie? i?? i mózg sam skoordynuje zachowanie. Trzecim ?ród?em percepcji jest ?wiadomy umys?. ?wiadomy umys? mo?e przepisa? który? z podstawowych programów, które naby?e?, a ty mo?esz nawet wróci? i zmieni? dzia?alno?? genetyczn?. ?wiadomy umys? jest unikalny dlatego, ?e mo?e zmieni? ca?? histori? percepcji, by w ten sposób mie? wp?yw na ró?ne zachowania i style ?ycia.
 
W?adza umys?u

Jeste?my pot??ni i zdolni do robienia rzeczy, które nazywamy cudami. Cuda to tak naprawd? zdarzenia, których nauka jeszcze nie rozumie. Bardzo g??bokie cuda zdarzaj? si? ka?dego dnia. Na przyk?ad kto? ma raka i nagle u tej osoby zmienia si? postrzeganie i mo?e ona do?wiadczy? spontanicznej remisji (z?agodzenia objawów/przebiegu choroby - przyp. Ivellios). Zmieniaj?c swoje postrzeganie ?ycia, przeprogramowuj? swoje komórki. Stanowi to wyra?enie epigenetycznych mechanizmów, procesów molekularnych, które oddaj? w?adz? osobie. Nowa nauka, zamiast postrzega? nas jako "ofiary komórek", zauwa?a w?adz?, pozwalaj?c? nam kontrolowa? komórki.
W ci?gu historii by?o wiele relacji o ujawnianiu w?adzy [b?d? si?y] naszych my?li. Efekt placebo jest tak naprawd? "efektem postrzegania". Je?li s?dzisz, ?e co? ci pomo?e, to sama wiara mo?e doprowadzi? do powstania procesu uzdrawiaj?cego. W?ród najlepiej sprzedaj?cych si? leków na rynku znajduj? si? leki typu SSRI (grupa psychoanaleptycznych leków antydepresyjnych - przyp. Ivellios) - takie jak Prozac czy Zoloft - które, jak ujawni?y przedsi?biorstwa farmaceutyczne za po?rednictwem organizacji Freedom of Information Act, dzia?aj? nie lepiej ni? efekt placebo. Efekt placebo polega na tym, ?e tak naprawd? nie bierzemy ?adnych korzy?ci z za?ywania czego?, jest to pogl?d mówi?cy, ?e wiara mo?e kontrolowa? nasz? biologi? i fizjologi?. I faktycznie, obecnie zak?ada si?, ?e oko?o jednej trzeciej wszystkich medycznych metod uzdrawiania, w tym chirurgia, opera swoje dzia?anie w?a?nie na efekcie placebo.

Tym, co jest najwa?niejsze i co zostawili?my poza naszym wyobra?eniem, jest równy i przeciwny efekt, zwany "efektem nocebo". Zachodzi on wówczas, gdy negatywna my?l lub wiara u?ywana jest do kszta?towania naszej biologii. Na przyk?ad gdy jaki? profesor, doktor medycyny czy inny specjalista powie ci, ?e umrzesz w ci?gu trzech miesi?cy i ty w to uwierzysz, mo?esz wtedy ustawi? dat? w swoim postrze?eniowym zegarze, potem zaczynasz uwalnia? si? od ?ycia i umierasz w ci?gu trzech miesi?cy. Zasadniczo placebo i nocebo s? dwiema stronami tego samego medalu i po prostu reprezentuj? skutek dzia?ania percepcji.
 
Nie jest prawd?, ?e ?wiadomy umys? nie jest pot??ny, poniewa? mo?e on w ludzkim ciele przeprowadzi? ka?de dzia?anie. My?leli?my [do niedawna], ?e mo?e on tylko sterowa? dobrowolnym systemem - szkieletowymi mi??niami, r?kami i nogami. Jogini pokazali jednak, ?e ?wiadomy umys? mo?e zmienia? temperatur? cia?a, ci?nienie krwi i szybko?? bicia serca. ?wiadomy umys?, je?li skupi si? na jakiej? cz??ci cia?a lub funkcji, to mo?e j? kontrolowa?. Jednak?e ?wiadomy umys?, b?d?c ma?ym procesorkiem (40 bitów na sekund?), nie mo?e kontrolowa? jednocze?nie tak wielu rzeczy, jak pod?wiadomy umys?, przetwarzaj?cy 40 milionów bitów na sekund?.

Wi?kszo?? ludzi prawie nie u?ywa ?wiadomego umys?u. Prowadz? swoj? egzystencj? z dnia na dzie?, u?ywaj?c programów zgromadzonych w ich pod?wiadomym umy?le. Jakie programy uruchamia ów pod?wiadomy umys?? Odpowiedziami s? wymagane programy, które zosta?y w nim zapisane. ?adnych wariacji w temacie. To, czego si? nauczyli?my, b?dzie nami sterowa?o przez ca?e ?ycie, chyba ?e wejdziemy do pod?wiadomego umys?u i przepiszemy program. ?wiadomy umys? cz?sto zapomina programy pochodz?ce z pod?wiadomego umys?u, poniewa? umys?y ?wiadomy i pod?wiadomy dzia?aj? równocze?nie: jeden nie obserwuje drugiego. Czy wi?c to, ?e nie dostaj? w ?yciu tego czego chc?, jest spowodowane tym, ?e wszech?wiat mi tego nie daje, czy raczej tym, ?e niwecz? sam siebie? Prawie nieuchronnie sabotujemy sami siebie przez ograniczenia programów zgromadzonych w naszym pod?wiadomym umy?le.

Czy musimy wróci? i zidentyfikowa?, w jaki sposób nast?pi?o pod?wiadome programowanie? Absolutnie nie. Pod?wiadomy umys? nie zna przysz?o?ci ani przesz?o?ci. On przez ca?y czas obs?uguje obecn? chwil?. Przychodzi sygna? ze ?rodowiska, który naciska receptor, który anga?uje wykonawc?, który wtedy koordynuje odpowied?. To jest pod?wiadomy umys?. Nie ma tam nikogo. Nie ma nikogo, który rozmawia?by lub negocjowa? z pod?wiadomym umys?em. Musimy znale?? inny sposób dzia?ania i wp?ywania na programy zgromadzone w pod?wiadomym umy?le. Jedn? z propozycji jest co?, co buddy?ci nazywaj? si?? umys?u - bycie w pe?ni ?wiadomym przez ca?y czas i podejmowanie decyzji z u?yciem twórczego umys?u, nie za? z pomoc? na?ogowego pod?wiadomego umys?u. wszystkie ?cie?ki Jogi dostarczaj? ró?nych takich praktyk. Inna propozycja zawiera kliniczn? hipnoterapi? i nowe pole rozmaitych modalno?ci, które s? nazywane "psychologi? energii", sposobami identyfikowania i przepisywania programów wiary w naszych pod?wiadomych umys?ach.
 
Ca?y tekst znajdziesz tutaj:
 
 
                                                                   

 

 

 

Nauka dzi? i WCZORAJ

Rozmowa Mistrza z M?odzianem, jak dusza do wzierania i pos?uchu Boga doj?? mo?e, i czem jest jej dzieci?stwo w ?yciu przyrodzonem i nadprzyrodzonem, i jak wychodzi ona z przyrody do Boga i z powrotem z Boga do przyrody w?asnej ja?ni; jak równie? – czem jest jej szcz??cie i zguba.

Napisa? w roku 1622 JAKÓB BÖHME.

Summarium

W?asno?? jest zapor? do Boga, § 1-5. Jak doj?? do ?ycia nadzmys?owego? 6, 7. Jak cz?owiek móg? by w?ada? nad tworami przez wyrzeczenie si? 8-10. Jak zaradzi?, by Duch ?wi?ty wci?? z cz?owiekiem pozostawa?? 11-12. Jak musi on wszystko opu?ci? i wzi?? † Chrystusa na siebie? 13. Jak ma on dochodzi? do si?? 14. Jak wielki skarb daje poddanie si?. 15. Zt?d cia?o wrogiem z?ego, 16. i wszystko cierpienie w ko?cu rado?ci?. 17. Na to ma by? podobnym do Chrystusa. 18. Zk?d ma atoli chleb, gdy spadnie na niego nie?aska ca?ego ?wiata. 19. Bóg wiedzie go przez t? prób? do modlitwy. ibid. Utraca on równie? swych druhów. 20. Otrzymuje za to dusze zbo?ne za braci i cz?onki. 21. Co zrazu ci??kie, to potem b?dzie mu ca?kiem ?atwem, 22. przeodzieje si? bowiem w m?dro?? niebiesk?, 23. i? b?dzie móg? siebie kocha? i nienawidzie?, jak to mu nale?y. 24. Mi?o?? i cierpienie obok s?. 25. Czem jest mi?o??? 26. Cnota mi?o?ci jest niczem; si?a jej skro? wszystko; jest, jak BÓG, wysok?, 27. i wi?ksza, ni? Bóg. ibid. Kto j? znachodzi, znachodzi nic i wszystko. ibid. Mieszka w cz?owieku, gdzie on nie mieszka w sobie, 28. mianowicie, w duszy poddanej. 29. Nie mo?e by? poj?t?. 30. Ma?o j? znajduj?, bowiem szukaj? jej wszyscy w czem?. 31. Urz?d jej, by za?ega?a Ja??. 32. 33. Jak znale?? j? najbli?ej? 34. Gdyby i?? wszystkim naprzekór, czy by?o by si? przez wszystkich nienawidzonym? Odp. Nale?y czyni? dobrze, gdy ?wiat czyni ?le, 35. gdzie ucisk cia?a sprawuje pokut?, tam droga do mi?o?ci jest g?upstwem dla ?wiata. ibid. Gdzie dusza w?druje, gdy cia?o umiera? 36. Wst?puje ona ze sw? wol? w mi?o?? albo w gniew. 37. Jak si? to staje z duszami zbo?nemi i bezbo?nemi? 38. W jaki sposób królestwo Boga w zbo?nych jest cz?sto zakrytem? 39. Bezbo?nik czuje równie? dobrze piek?o, nie rozumie go jednak. ibid. Gdzie mieszkaj? anio?owie i djabli? 40. Jak to rozumie?? 41. Jak daleko odleg?e od siebie niebo i piek?o? 42. Niebo jest objawieniem odwiecznej jedno?ci, gdzie wszystko w cichej mi?o?ci sprawuje i chce: piek?o za? sprawuje we w?asno?ci i fa?szywej woli. ibid. Czem jest anio? i dusza ludzka? 43. Gdzie dzia?a bo?a mi?o??? ibid. Czem cia?o? 44. Co b?dzie po ko?cu ?wiata? 45. Czem s?d? ibid. W jakiej postaci zmartwychwstan? nasze cia?a? 46. Co pozostanie ze ?wiata? 47. W wieczno?ci nie b?dzie ni m??a, ni niewiasty, 48. zarówno i u?wi?cenie b?dzie nierównem. 49. Chrystus ?wiat b?dzie s?dzi?. 50. Piek?o, jako miejsce djab?a, pozostaje w miejscu tego ?wiata na wszystkich ko?cach, ale ukrytem jest dla Królestwa bo?ego. 51. Jak wszystko stanie przed s?dem? 52. S?d w ?mierci stanie si? wraz jawnym. ibid. Jakim b?dzie wyrok? 53. Jak czyni si? dobrze Chrystusowi? 54. Jak b?d? si? mieli prze?ladowcy chrze?cijan i budownicy wie?y Babel? 55. 56. Dla czego Bóg zezwala na tak? walk?? 57.

  1. Rzek? M?odzian do Mistrza: Jak mog? doj?? do ?ycia nadzmys?owego, bym BOGA widzia? i s?ysza? mówi?cego? 

    Rzek? Mistrz: Gdyby? móg? na mknienie wznie?? si? tam, gdzie ?adne stworzenie nie ?yje, s?ysza? by? wtedy Boga mówi?cego.

  2. M?odzian: Jest li to blizko, lub daleko?

    Mistrz: W tobie to jest; i gdyby? móg? na godzin? zmilkn?? dla wszystkiej woli swojej i dla zmys?ów, us?ysza?by? BOGA s?owo niewymowne.

  3. M?odzian: Jak mam rozumie?, – bym zamilk? dla woli i zmys?ów?

    Mistrz: Gdy zmilkniesz w sobie dla woli i zmys?ów w?asnego ja, wtedy wieczysty s?uch, wzrok i mowa otworem ci b?d?, i us?yszysz, i zobaczysz BOGA poprzez siebie: twój w?asny s?uch, wola i wzrok przeszkadzaj? ci, by? BOGA móg? widzie? i s?ysze?.

  4. M?odzian: Czem mam widzie? i s?ysze? BOGA, gdy on jest ponad przyrod? i tworem?

    Mistrz: Gdy zmilkniesz w sobie, wtedy b?dziesz tem, czem BÓG by? przed przyrod? i tworem, a z czego przyrod? twoj? i twór by? utworzy?: a wtedy us?yszysz i obaczysz j? tem, czem BÓG w tobie widzia? i s?ysza?, zanim pocz?? tw? w?asn? wol?, twój wzrok i twój s?uch.

  5. M?odzian: Có? mnie tedy wstrzymuje, i? doj?? do tego nie mog??

    Mistrz: W?asna twa wola, s?uch i wzrok, i i? znowu ci?gniesz do tego, z czego? wyszed?; w?asn? sw? wol? wy?amujesz si? z woli BOGA i w?asnym twym wzrokiem widzisz tylko w swej; i zatyka ci wola twoja s?uch w?asn? zmys?owo?ci? rzeczy ziemskich przyrodzonych, i wci?ga ci? do dna, i zaciemnia ci? tem, co ty chcesz, przez co nie mo?esz doj?? do nadzmys?owego i nadprzyrodzonego.

  6. M?odzian: Gdy jestem tu w przyrodzie, jak?e wi?c mog? poprzez przyrod? doj?? do sedna nadzmys?owego, bez z?amania przyrody?

    Mistrz: Trzech rzeczy na to potrzeba. Pierwsz? jest, by? wol? swoj? BOGU powierzy? i a? do gruntu uton?? w jego mi?osierdziu. Drug? jest, by? w?asn? sw? wol? mia? w nienawi?ci i nie czyni? tego, do czego ci? ona poci?ga. Trzeci? – by? podda? si? krzy?owi PANA naszego JEZUSA CHRYSTUSA z cierpliwo?ci?, i?by? pokus? przyrody i tworu móg? wytrzyma?: a gdy to uczynisz, BÓG b?dzie mówi? w tobie i wprowadzi do si?, do gruntu nadprzyrodzonego, tw? wol? poniechan?, i? us?yszysz, co PAN mówi w tobie.

  7. M?odzian: Musz? tedy, to czyni?c, porzuci? ?wiat i cia?o?

    Mistrz: Gdy ?wiat porzucisz, dojdziesz do tego, z czego ?wiat utworzony zosta?; a gdy swe ?ycie opu?cisz i dojdziesz do niemocy swej si?y, utwierdzi ci si? ono w tem, gwoli czemu? by? je opu?ci?, jako to w BOGU, z którego do cia?a ono dosz?o.

  8. M?odzian: BÓG stworzy? cz?owieka do ?ycia przyrodzonego, by panowa? on nad wszystkimi tworami ziemi i panem by? ?ycia wszego na tym ?wiecie, – musi wi?c tedy w?ada? niem w?a?ciwie.

    Mistrz: Je?eli jedynie zewn?trznie panujesz nad tworami, jeste? wtedy ze sw? wol? i panowaniem w trybie zwierz?cym i masz jedynie panowanie pozorne i przemijaj?ce; wiedziesz przytem sw? ??dz? do istoty (Essentz) zwierz?cej, czem si? kazisz i w czem si? usidlasz, i otrzymujesz równie? tryb zwierz?cy. Je?eli jednak porzucisz ten tryb pozorny, b?dziesz sta? wtedy przy nadpozorno?ci i panowa? w istocie (in dem Grunde) nad wszemi tworami, z której s? one stworzone; i nic ci? na ziemi uszkodzi? nie zdo?a, bowiem ze wszystkiemi rzeczami b?dziesz jadnakim i nic ci nie b?dzie niejednakiem.

  9. M?odzian: Naucz mnie tedy, drogi mistrzu, jak móg?bym doj?? do tego najrychlej, bym by? dla wszech rzeczy jednakim.

    Mistrz: Ch?tnie. Zapami?taj sobie s?owa naszego JEZUSA CHRYSTUSA, który powiada: Je?eli si? nie nawrócicie i nie staniecie si?, jako dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa niebieskiego. Mat. 18:3. Je?eli pragniesz sta? si? dla wszystkich rzeczy jednakim, musisz wszystkie rzeczy porzuci? i ??dz? swoj? od nich odwróci?, i nie po??da? niczego i nie ima? si? niczego, by posiada? na w?asno??, co jest czem?. Skoro bowiem tylko to co? obejmiesz swoj? ??dz? i wpu?cisz do si? na w?asno?? i we?miesz, staje si? wraz to co? rzecz? z tob? i dzia?a wraz z tob? w twej woli, i wtedy winien jeste? t? rzecz os?oni? i chwyci? si? jej, jako swego w?asnego bytu. Gdy atoli nie bierzesz nic do swej ??dzy, wtedy od wszystkich rzeczy jeste? wolny i panujesz wr?cz zaraz nad wszystkiemi rzeczami; nie masz nic bowiem w swojej pojemno?ci, i jeste? dla wszystkich rzeczy niczem, i wszystkie rzeczy s? równie? dla ciebie niczem; jeste?, jak dzieci?, które nie rozumie, czem jest rzecz; a je?eli j? rozumiesz, to rozumiesz j? bez poruszenia twojej czujliwo?ci, na wzór, jak BÓG panuje nad wszystkiemi rzeczami i widzi je, a jednak Jego ?adna nie ogarnia. Co do tego znowu, co? rzek?, bym ci? nauczy?, jak masz doj?? ku temu, bacz na s?owa Chrystusa, który powiada: Bezemnie nic uczyni? nie mo?ecie. Jan, 15:5. W?asn? sw? moc? nie mo?esz doj?? do tego pokoju, by ?aden ci? twór nie porusza?, lecz stanie si? to wtedy, gdy ca?kowicie powierzysz si? ?yciu PANA naszego, JEZUSA CHRYSTUSA, gdy wol? swoj? i ??dz? oddasz Jemu i nic bez niego nie zechcesz. Wtedy sta? b?dziesz cia?em swojem w ?wiecie we w?asno?ciach i rozumem swym pod krzy?em naszego PANA CHRYSTUSA; wol? atoli b?dziesz w niebie obcowa? i staniesz na tym kra?cu, z którego wszystkie twory wysz?y i dok?d znowu wracaj?. I wtedy b?dziesz móg? rozumem widzie? wszystko nazewn?trz, a czuciem nawewn?trz, wraz z Chrystusem, któremu dana jest wszystka w?adza na ziemi i na niebie, panowania we wszystkiem i nad wszystkiem. Mat. 28:18.

  10. M?odzian: Mistrzu mój! twory, które ?yj? we mnie, zatrzymuj? mnie, i? nie mog? odda? siebie ca?ego, jakbym tego pragn??.

    Mistrz: Gdy wola twoja odejdzie od tworów, wtedy i twory opuszcz? ciebie, i zostan? w ?wiecie, i b?dzie jedynie cia?o twe u tworów, ty jednak b?dziesz obcowa? duchowo z BOGIEM. I skoro wola twoja opu?ci twory, umr? w niej twory i b?d? ?y?y jedynie w ciele na ?wiecie; i gdy wola nie b?dzie si? w nich porusza?a, nie b?d? i one duszy porusza?y. Bowiem jak mówi ?w. Pawe?: obcowanie nasze jest w niebie. Filipien. 3:20. I równie?: jeste?cie ko?cio?em Ducha ?w., który w was jest. I. Kor. 6:19. Tak tedy Duch ?w. mieszka? b?dzie w woli, a twory w ciele.

  11. M?odzian: Skoro Duch ?w. mieszka w woli uczucia, jak?e si? mam zabezpieczy?, by nie odst?pi? odemnie?

    Mistrz: Pos?uchaj s?ów PANA naszego, JEZUSA CHRYSTUSA: Gdy wy pozostajecie przy s?owach moich, pozostaj? i s?owa moje w was. Skoro wol? sw? pozostajesz w s?owach Chrystusa, wtedy s?owo Jego i duch Jego w tobie pozostaje. Skoro atoli wola twoja idzie do tworów, wtedy ju?e? si? oderwa? od Niego i nie mo?esz si? w inny sposób zabezpieczy?, jak pozostaj?c w skrusze powolnej i oddaj?c si? pokucie ustawicznej, – i?by ci ?al by?o ci?gle, ?e twory ?yj? w tobie. Je?eli to czyni? b?dziesz, twory z dnia na dzie? b?d? umiera?y w tobie, a ty z dnia na dzie? b?dziesz wol? szed? w niebo.

  12. M?odzian: Mistrzu mój drogi! Naucz mnie, jak mam doj?? do takiej pokuty ustawicznej.

    Mistrz: Gdy rzucasz, co kocha ciebie, i kochasz, co nienawidzi ciebie, wtedy j? ustawicznie sprawujesz.

  13. M?odzian: Jak?e to?

    Mistrz: Twory twoje w ciele i krwi, jak równie? te wszystkie, które je kochaj?, a które kochaj? ciebie, bowiem wola twoja zabiega o to, ma wola porzuci? i za wrogie dla siebie uwa?a?. Krzy? za? Pana naszego JEZUSA CHRYSTUSA, z ur?gowiskiem ?wiata, gdy nienawidzisz, masz nauczy? si? kocha? i bra? go do zaprawy codziennej twej pokuty, – wtedy mie? b?dziesz pochop jedyny – siebie wraz z tworem nienawidzie? i szuka? pokoju wieczystego, w którym by wola twoja spocz??a, jak to mówi Chrystus: We mnie wasz pokój, gdy na ?wiecie trwoga wasza.

  14. M?odzian: Jak?e-? to mog? wskóra? przy takiej pokusie?

    Mistrz: Gdy ka?dogodzinnie raz jeden wzniesiesz si? i wgr??ysz poza wszelkiemi tworami ponad wszelkie poj?cie zmys?owe, w mi?osierdzie wszechistne boskie, w cierpienia PANA naszego JEZUSA CHRYSTUSA, i oddasz si? Jemu, wtedy otrzymasz moc panowania nad grzechem, ?mierci?, djab?em, piek?em i ?wiatem, i? wszelkiej pokusie dostoisz.

  15. M?odzian: O, jak?e by to by?o dobrze, gdybym ja, biedak, móg? swem uczuciem przedosta? si? tam, gdzie niemasz zgo?a stworzenia!

    Mistrz rzek? mu ca?kiem dobrotliwie: Gdyby? móg?, mój kochany, oderwa? na godzin? wol? od wszelkiego stworzenia i tam przenikn??, gdzie nie ma zgo?a stworzenia, odzia?a by si? ta wola twoja najwy?szym blaskiem majestatu BOGA; zakosztowa?a by najs?odszej mi?o?ci Pana naszego, JEZUSA CHRYSTUSA, jakiej ?adne usta ludzkie wys?owi? nie zdo?aj?; uczu?a by w sobie niewys?owne s?owa Pana naszego, JEZUSA CHRYSTUSA, z mi?osierdzia Jego nieprzebranego; dozna?a by, i? krzy? dla niej Pana naszego, CHRYSTUSA, zamieni? si? na dobrodziejstwo najs?odsze, i szuka?a by go ochotniej, ni? ?wiata chwa?y i mienia.

  16. M?odzian: Co by si? jednak sta?o z cia?em, gdy ono ?y? musi w stworzeniu?

    Mistrz: Cia?o uszykowa?o by si? do na?ladowania Pana naszego CHRYSTUSA, który mówi: Królestwo wasze nie jest z tego ?wiata: pocz??o by ono umiera? nawewn?trz i nazewn?trz: nazewn?trz, dla pró?no?ci ?wiata i dla z?ych uczynków, i sta?o by si? wrogiem i cierpkiem dla wszelkiej p?ocho?ci; nawewn?trz, dla wszelkiej z?ej roskoszy i upadku, i otrzyma?o by nowe zmys?y i now? wol?, która by do BOGA wci?? si? kierowa?a.

  17. M?odzian: ?wiat by nim jednak wzgardzi? za to i znienawidzi? go, bowiem on przeczy? by ?wiatu i ?y? inaczej, i post?powa? inaczej, ni? on.

    Mistrz: O to by on nie dba? wcale, jak i o cierpienie, które by mu si? sta?o, lecz cieszy? by si?, i? sta? si? godzien by? podobnym do wzoru Pana naszego, Chrystusa, i niós? by ochotnie krzy? za Panem naszym, byle On go napoi? za to najs?odsz? swoj? mi?o?ci?.

  18. M?odzian: Co by z nim by?o jednak, gdyby gniew Bo?y odwewn?trz i ?wiat z?y odzewn?trz go doj??, jak to si? sta?o z Panem naszym, Chrystusem?

    Mistrz: Sta?o by si? z nim, co sta?o si? z Panem naszym, Chrystusem. Oplwany przez ?wiat i kap?anów i ukrzy?owany, odda? On dusz? swoj? w r?ce Ojca i przeszed? od trwogi ?wiata tego do wiecznej rado?ci. Tak i on te?, od ur?gowiska wszego ?wiata i od trwogi, pogr??y? by si? w sobie i w wielkiej mi?o?ci BOGA, a przez najs?odsze imi? JEZUSA by?by orze?wiony i podtrzymany; i uczu? by i obaczy? nowy ?wiat w sobie, który przenikn?? by wskro? przez Bo?y gniew: i dusz? sw? st?d spowiwszy, wszystko by mia? za jedno, czy cia?o b?dzie w piekle czy na ziemi, byle uczucie jego by?o w mi?o?ci wielkiej Boga.

  19. M?odzian: Jak?e by jednak swe cia?o na tym ?wiecie wy?ywi? i jak by wy?ywi? rodzin?, gdy ?wiat mu tak nieprzychylny?

    Mistrz: Otrzyma on przychylno?? wi?ksz?, ni? ta, któr? ?wiat da? mo?e; mie? bowiem b?dzie Boga i anio?ów za druhów, którzy go w potrzebie wszelkiej ochroni?. Bóg zreszt? jest b?ogos?awie?stwem jego we wszystkich sprawach, i cho?by si? zdawa?o, ?e On nie chce, b?dzie to jedynie próba i poci?g mi?o?ci, i?by tembardziej Boga prosi? i Jemu wszystkie swe drogi powierza?.

  20. M?odzian: Straci? on jednak wszystkich swych dobrych przyjació?, i nie b?dzie mia? nikogo, ktoby sta? przy nim w potrzebie.

    Mistrz: Otrzyma on na w?asno?? serca wszystkich dobrych przyjació? i straci jedynie swych wrogów, którzy kochali przedtem z?o?? jego i marno??.

  21. M?odzian: Jak?e? to stanie si?, ?e otrzyma on swych dobrych przyjació? na w?asno???

    Mistrz: Otrzyma on, jako braci i jako cz?onki swego w?asnego cia?a, dusze tych wszystkich, którzy przynale?? do PANA naszego JEZUSA; dzieci bowiem Boga w Chrystusie s? tylko jednem, a tem jest Chrystus we wszystkich, i otrzyma tedy on je wszystkie, jako cielesne cz?onki w Chrystusie; maj? one bowiem jedno dobro niebieskie i ?yj? w jednej mi?o?ci BOGA, jak ga??zie drzewa jednym sokiem. Nie b?dzie mu te? przytem zbywa?o i na przyjacio?ach zewn?trznych, przyrodzonych, jako i Panu naszemu, CHRYSTUSOWI: gdy nie kochali Go bowiem arcykap?ani i mo?ni ?wiata, mia? on mi?o?? tych, którzy s?owa jego poj?li. Tak te? i jego kocha? ci b?d?, którzy kochaj? prawd? i sprawiedliwo??, i b?d? si? z nim spolili, jak Nikodem, który kocha? serdecznie Chrystusa gwoli prawdzie i przychodzi? do Niego w nocy, kryj?c si? nazewn?trz przed ?wiatem. B?dzie mia? równie? wielu dobrych przyjació?, którzy mu znani nie b?d?.

  22. M?odzian: Ci??ko to atoli by? w pogardzie od ca?ego ?wiata.

    Mistrz: Co teraz ci ci??kiem si? zdaje, to potem ukochasz najbardziej.

  23. M?odzian: Jak?e to mo?e by? lub sta? si?, bym kocha? to, co mn? gardzi?

    Mistrz: Teraz kochasz tu m?dro?? ziemsk?. Gdy przyodziejesz si? atoli w niebiesk?, ujrzysz wtedy, i? m?dro?? ca?ego ?wiata g?upstwem jest i i? ?wiat nienawidzi tylko twego wroga, jako cia?o ?miertelne, które ty sam równie? nienawidzisz w swej woli; a wtedy wci?gniesz si?, by kocha? równie? ow? pogard? cia?a (?ycia) ?miertelnego.

  24. M?odzian: Jak?e to mo?e jedno z drugiem i?? w parze, by cz?owiek kocha? siebie i nienawidzi? si? razem?

    Mistrz: To, i? kochasz siebie – nie kochasz siebie, jako twoje, lecz jako dan? ci mi?o?? bo??; kochasz grunt bo?y w sobie, przez który kochasz wraz z bra?mi swemi Boga m?dro?? i dzie?a cudowne; to za? – i? siebie nienawidzisz, czynisz to pod?ug tego, co jest twoje, a do którego z?o ci przywar?o; czynisz to, i? pragn?? by? ch?tnie zniszczy? ca?kiem ja swoje i mie? je jedynie ku ca?kiem bo?emu gruntowi. Mi?o?? nienawidzi tego, co jest ja, bowiem ja jest rzecz? ?mierteln?, i by? obok razem nie mog? ze sob?; bowiem mi?o?? posiada niebo i mieszka w sobie samej, gdy ja posiada ?wiat, wraz ze swymi bytami, i mieszka równie? w sobie: a jako niebo panuje nad ?wiatem i wieczno?? nad czasem, tak równie? panuje mi?o?? nad ?yciem przyrodzonem.

  25. M?odzian: Powiedz mi wi?c, drogi mistrzu, dla czego mi?o?? i cierpienie, przyja?? i wrogo?? maj? by? razem ze sob?; nie by?o-? by lepiej, gdyby by?a sama mi?o?? szczera?

    Mistrz: Gdyby mi?o?? nie bawi?a w cierpieniu, nie mia?a by nic, co by ukocha? mog?a; gdy jednak byt jej, który kocha, jako biedn? dusz?, w bólu i cierpieniu zawarty, ma ona pochop do kochania w?asnego swego bytu i do ratowania go od nieszcz??cia, i?by znowu by? ukochany. Nie mo?na by równie? wiedzie? zgo?a, czem jest mi?o??, gdyby nie mia?a, coby ukocha? mog?a.

  26. M?odzian: Czem?e jest mi?o?? w swej wysoko?ci?

    Mistrz: W?asno?? jej jest Nico?ci?, a moc jej skro? wszystko. Wysoka jest, jak Bóg, a wielko?? jej wi?ksza od Boga. Kto j? znachodzi, ten znachodzi nic i wszystko.

  27. M?odzian: Jak?e to mam rozumie?, drogi mistrzu?

    Mistrz: Gdy mówi? ci, i? w?asno?? jej jest Nico?ci?, masz to rozumie?, i? gdy odejdziesz od wszystkiego tworu i staniesz si? niczem dla wszystkiej przyrody i tworu, wtedy b?dziesz w wiecznej jedno?ci, która jest samym Bogiem, – wtedy uczujesz najwy?sz? w?asno?? mi?o?ci. Gdy ci znów mówi?: i? moc jej jest skro? wszystko, czujesz to w swojej duszy i ciele, i?, gdy wielka mi?o?? w tobie si? rozgorze, p?onie wtedy tak, jak ?aden ogie? nie zdo?a; widzisz to równie? i z dzie? Boga, jak mi?o?? wsz?dy si? rozla?a, i we wszystkim jest posad? zewn?trzn? i wewn?trzn?: Wewn?trzn? – wedle mocy, i zewn?trzn? – wedle postaci. A to, i? ci mówi?, ?e wysoko?? jej jest, jak Boga, rozumiesz to sam w sobie, i? wiedzie ciebie ona w tobie tak wysoko, jak Bóg sam: jak to widzie? mo?esz co do ludzko?ci na naszym PANU CHRYSTUSIE, którego mi?o?? wynios?a na najwy?szy tron do mocy boskiej. A com ci rzek? równie?, i? wielko?? jej jest wi?ksza, ni? Boga, jest to równie? s?usznem, bowiem, gdzie Bóg nie mieszka, tam wchodzi mi?o??. I gdy drogi pan nasz Chrystus wst?pi? do piekie?, Bóg piek?em ci nie by?, ale mi?o?? tam wesz?a i ?mier? rozerwa?a. Tak równie?, gdy? jest w ucisku, Bóg nie jest ci uciskiem, ale mi?o?? Jego jest tam i wiedzie ci? z ucisku do Boga: gdy Bóg si? w tobie zakrywa, mi?o?? jest w tobie i okrywa Go w tobie. A com rzek? dalej, i? kto j? znachodzi, ten znachodzi Nic i Wszystko, i to równie? jest s?usznem, znajduje ten bowiem bezdno nadzmys?owe i nadprzyrodzone, gdzie niemasz miejsca dla jej zamieszkania, i nic si? nie znajduje, co by?o by podobnem do niej; dla tego te? z niczem porówna? jej nie mo?na, gdy? jest g??bsz?, ni? ja??; dla tego te? dla wszystkich rzeczy jest nico?ci?, bowiem nie ma wr?cz postaci: i dla tego wi?c, i? jest nico?ci?, jest woln? od wszystkich rzeczy, i jest jedynem dobrem, o którem nic rzec nie mo?na, czem jest ono. Com ci rzek? wreszcie: Znachodzi wszystko, kto j? znachodzi, i to jest s?usznem: ona bowiem si? sta?a pocz?tkiem wszystkich rzeczy i panuje nad wszystkiem. Gdy znachodzisz j? tedy, dochodzisz do istoty, z której powsta?y wszystkie rzeczy i któr? si? wszystkie trzymaj?, i b?dziesz w niej królem nad wszystkimi dzie?ami Boga.

  28. M?odzian: Powiedz mi, drogi mistrzu, gdzie mieszka te? ona w ludziach?

    Mistrz: Gdzie cz?owiek nie mieszka, tam ona mieszka w cz?owieku.

  29. ?odzian: Gdzie? to jest, gdzie cz?owiek w sobie samym nie mieszka?

    Mistrz: Jest tem dusza, do gruntu ukojona, dusza, w której w?asna jej wola zmar?a, i która niczego nie chce, prócz – czego Bóg w niej chce. Tam mieszka ona. Im wi?cej bowiem w?asna wola w niej samej umiera, tem wi?cej zajmuje ona miejsca; i gdzie przeto sadowi?a si? przedtem w?asna wola, teraz tam nic niemasz; a gdzie niemasz nic, tam sama Bo?a mi?o?? dzia?aj?ca.

  30. M?odzian: Jak jednak móg?bym j? uj??, bez ?mierci mej woli?

    Mistrz: Gdy pragniesz j? uj??, pierzcha ona od ciebie; gdy atoli oddasz si? jej wpe?ni i ca?kowicie, wtedy dla woli swej b?dziesz umar?y, i wtedy b?dzie ona ?yciem twojej przyrody. Nie zabija ona, lecz czyni ci? ?ywym pod?ug swego ?ycia, i wtedy ?y? b?dziesz, atoli nie swoj?, lecz jej wol?, i wtedy twoja wola b?dzie jej wol?; tak tedy b?dziesz umar?y sobie, ale ?yw Bogu.

  31. M?odzian: Jak?e to, i? tak ma?o ludzi znachodzi j?, cho? wszyscy jej tak radzi?

    Mistrz: Szukaj? oni wszyscy w czem?, jako w wyobra?onem tuszeniu, we w?asnej ??dzy, ku czemu maj? wszyscy w?asn? przyrodzon? ochot?. Gdy wi?c ona si? ku nim przychyli, nie znajduje w nich zgo?a miejsca, bowiem na jej miejsce usadowi?o si? wyobra?enie w?asnej woli; chce ona tedy wyobra?enie w?asnej ochoty mie? w sobie, ale pierzcha od tego, bowiem mieszka tylko w Nico?ci; i dla tego nie znajduj? jej ludzie.

  32. M?odzian: Jaki? jest jej urz?d w Nico?ci?

    Mistrz: Urz?d jej jest ten, i? bezustanku przenika ona w Co?; i jak tylko mo?e w czem? znale?? miejsce, które trwa uciszone, zajmuje je i raduje si? w niem sw? ogniem p?on?c? mi?o?ci? wi?cej, ni? s?o?ce na ?wiecie. Urz?d jej jest ten, by bez ustanku za?ega?a ogie? w czem? i by co? p?on??o, i by ona tem si? zapala?a.

  33. M?odzian: Jak?e to mam rozumie?, drogi Mistrzu?

    Mistrz: Jest to tak, i? gdyby zapali?a ona ogie? w tobie, uczu?by?, jak spala ona ja?? twoj?, i tak by? si? wielce radowa? tym swym ogniem, i? raczej da?by? si? na ?mier?, ni? mia?by? znowu wej?? w swoje co?. P?omie? jej przytem jest tak wielki, i? nie opu?ci ci?, cho?by to nawet za cen? twego ?ycia doczesnego, lecz pójdzie z tob? w swym ogniu na ?mier?. I chocia?by? nawet poszed? do piekie?, dla ciebie gwoli i piek?o prze?amie.

  34. M?odzian: Drogi Mistrzu! Nie mog? ju? przezwyci??y? tego, co mnie n?ci: jak znale?? najbli?sz? do niej drog??

    Mistrz: Gdzie droga najtrudniejsza, tam id?, i co ?wiat odrzuca, to podejmuj, a co on robi, tego ty nie rób. Id? ?wiatu we wszystkim naopak, wtedy wejdziesz na najbli?sz? drog? do niej.

  35. M?odzian: Gdy b?d? wszystkiemu szed? naopak, znajd? si? wtedy w szczerym ucisku i zamieszce i b?d? poczytywany, jako g?upiec.

    Mistrz: Nie powo?uj? ci? do sprawiania nikomu cierpienia – jeno ?wiat lubi k?am i pró?no?? i st?pa po fa?szywej drodze; gdy tedy we wszystkiem b?dziesz ?wiatu sprzeczny, wtedy po s?usznej b?dziesz st?pa? drodze, bowiem droga s?uszna jest wszystkim jego drogom naopak. Co za? do tego, i? znajdziesz si? w szczerym ucisku, b?dzie to jedynie dla cia?a, i daje to pochop do pokuty sta?ej, a w takim ucisku mi?o?? najlubiej ognie swoje nieci. ?e powiadasz znowu, i? b?dziesz poczytywany za g?upca, to jest prawda, droga bowiem do mi?o?ci BOGA jest dla ?wiata g?upstwem, dla dzieci atoli Boga jest m?dro?ci?. ?wiat, widz?c taki ogie? mi?o?ci w dzieciach bo?ych, powie, i? g?upcami si? stali; dla dzieci atoli Boga jest on skarbem najwi?kszym, jakiego ?adne ?ycie wypowiedzie? nie zdo?a, ani ?adne usta mianowa? nie potrafi?, czem jest ów ogie? rozp?onionej mi?o?ci Boga, bielszy nad wszystkie s?o?ca, s?odszy nad wszystkie miody, ?ywotniejszy nad wszystkie pokarmy i napoje, wdzi?czniejszy nad wszystkie przyja?ni ?wiata. Kto go osi?ga, ten bogatszy od wszystkich królów na ziemi, dostojniejszy od wszystkich monarchów i silniejszy ponad w?adze wszystkie.

  36. M?odzian zapytywa? dalej Mistrza: Dok?d udaje si? dusza, gdy cia?o umiera, lubo jako zbawiona, lubo pot?piona?

    Mistrz: Nie potrzebuje zgo?a udawa? si? nigdzie, jedno zewn?trzne, ?miertelne ?ycie wraz z cia?em od??cza si? od niej. Ma ona ju? pierwej niebo i piek?o w sobie, jak o tem napisano: Królestwo Boga nie przychodzi z postaw? zewn?trzn?, nikt te? rzec nie mo?e: Tu oto je masz, albo tam, gdy? oto Królestwo Bo?e jest wewn?trz nas. Co w was si? sta?o jawnem, lubo niebo, lub piek?o, tam jest ono.

  37. M?odzian: Nie wchodzi si? tedy do nieba lub do piek?a tak, jak si? wchodzi do domu lub jak si? wchodzi przez otwór do innego ?wiata?

    Mistrz: Nic podobnego si? nie dzieje; niebo bowiem i piek?o s? wsz?dy obecne. Jest ono jedynie nawrotem woli lub do mi?o?ci bo?ej lub do gniewu bo?ego. I odbywa si? to za ?ycia cia?a, o czem ?w. Pawe? powiada: Obcowanie nasze jest w niebie. I Chrystus rzek?a równie?: Owce moje s?uchaj? g?osu mego, a ja je znam, i id? za mn?. Ja im wieczny ?ywot dawam, i nie zgin? na wieki, ani ich ?aden wydrze z r?ki mojej. ?w. Jan, 10:27, 28.

  38. M?odzian: Jak?e si? odbywa takie wej?cie woli do nieba lub do piek?a?

    Mistrz: Gdy wola oddaje si? Bogu do g??bi, wtedy wygr??a si? poza siebie, poza wszelkie miejsca i g??bie, gdzie Bóg jedynie jawny, i dzia?a, i chce; staje si? tedy jej nico?? co do jej w?asnej woli; i dzia?a wtedy i chce w niej Bóg, i mieszka Bóg w swej woli poddanej, przez co u?wi?ca si? dusza, i? do pokoju boskiego dochodzi. Gdy cia?o to si? skruszy, wtedy dusza przesi?kni?ta jest mi?o?ci? Bo?? i o?wiecona wskro? ?wiat?em Bo?em, jak gdy ogie? przepala ?elazo, przez co ciemno?? sw? traci. R?ka to jest Chrystusa, skoro mi?o?? Boga dusz? wskro? ca?? zamieszka i stanie si? w niej ?wiat?em jarz?cem i nowem ?yciem; wtedy jest ona w niebie, i jest ?wi?tyni? Ducha ?wi?tego, i jest niebem samego Boga, w którem On zamieszkuje. Dusza atoli, która jest bez Boga, nie chce w tym czasie wej?? do podda?stwa Bo?ego swej woli, lecz ci?gle d??y do w?asnej przyjemno?ci i ??dzy, do pró?no?ci i fa?szu, do woli djab?a. Ujmuje ona tylko z?o??, k?amstwo, pych?, zazdro??, chciwo?? i gniew, i poddaje im wol? swoj?. I ta sama pró?no?? staje si? w niej równie? jawn? i dzia?aj?c?, przenika dusz? ca?? wskro?, jak ogie? przenika ?elazo. Dusza taka nie mo?e dost?pi? pokoju Bo?ego, bowiem gniew Bo?y jest w niej oczywisty. I skoro si? tylko cia?o od??czy od duszy, poczyna si? wieczysty ?al i rozterka, uczuwa ona bowiem, i? sta?a si? t? obrzydliwo?ci? trwo?liw?, i wstyd jej, i? by powinna ze sw? wol? fa?szyw? przenikn?? do Boga, ale nie mo?e tego, bowiem popad?a w zapalczywo?? i sta?a si? sama zapalczywo?ci? i zamkn??a si? w niej przez sw? ??dz? fa?szyw?, jak? w sobie zbudzi?a. I gdy ?wiat?o Bo?e nie l?ni w niej i mi?o?? Bo?a nie porusza jej, jest ona wielk? ciemno?ci? i bole?ciw? dr?cz?c? w?asno?ci? ognia, i niesie piek?o w sobie, i ?wiat?a Bo?ego ogl?da? nie mo?e. Tak tedy mieszka ona w piekle samej siebie i nie potrzebuje zgo?a ?adnego przenoszenia si?. Bowiem gdzie jest w sobie, tam jest ona w piekle, i chocia?by za wiele set tysi?cy mil mog?a odlecie? od miejsc swoich, wsz?dy jest w takiej samej w?asno?ci i ciemnicy.

  39. M?odzian: Jak?e to – ?eby dusza ?wi?ta w tym czasie nie mog?a poj?? takiego ?wiat?a wpe?ni i takiej wielkiej lubo?ci, a dusza bezbo?na nie odczu?a równie? piek?a, gdy oba s? udzia?em ludzi i oba w cz?owieku dzia?aj??

    Mistrz: Królestwo niebios jest w ?wi?tych, czu?e i dzia?aj?ce w ich wierze. Czuj? oni mi?o?? Boga w swej wierze i przez to oddaj? si? woli w Boga. Przyrodzone atoli ?ycie okolone jest krwi? i cia?em i trwa na stanowisku przeciwnem gniewu Bo?ego, sam? przyjemno?ci? tego ?wiata osnute, która przenika ci?gle zewn?trzne cia?o ?miertelne. Tak tedy z jednej strony ?wiat, a z drugiej djabe?, a z trzeciej strony kl?twa gniewu Bo?ego, przenika ?ycie w ciele i krwi i przesiewa si? przez nie. Przez to te? dusza cz?sto w ucisku si? znajduje, gdy i piek?o równie? pragnie si? w ni? wcisn?? i sta? si? w niej oczywistem. Ona atoli pogr??a si? w ufno?ci ?aski Bo?ej i stoi, jak ró?a pi?kna po?rodku cierni, a? póki królestwo tego ?wiata nie odpadnie jej w ?mierci cia?a. I wtedy poraz pierwszy jest prawdziwie w mi?o?ci Boga oczywistej, gdy? nic ju? jej nie kr?puje. Musi ona podczas z Chrystusem w ?wiecie tym post?powa?, Chrystus wyzwala j? z w?asnego jej piek?a, przenikaj?c j? mi?o?ci? swoj?, i stoi przy niej w piekle i piek?o jej na niebo przetwarza. A to, co? rzek? znowu, dla czego dusza bezbo?na w tym czasie nie uczuwa piek?a, na to ci odpowiem, i? czuje ona je snadnie w swojem sumieniu fa?szywem, nie rozumie atoli tego, bowiem ma nadto pró?no?? ziemsk?, w której jest zakochana, zk?d ma sw? rozkosz i lubo??, ma przytem jeszcze ?ycie zewn?trzne równie? ?wiat?o przyrody zewn?trznej, w którem si? dusza lubuje, tak i? m?ka nie mo?e jej by? oczywist?. Kiedy atoli umrze cia?o, dusza nie mo?e si? ju? napawa? tak? doczesn? rozkosz?, i ?wiat?o zewn?trznego ?wiata ga?nie równie? dla niej. Wtedy jest ona w wieczystym g?odzie i pragnieniu tej pró?no?ci, któr? si? przedtem lubowa?a, nie mo?e atoli nic osi?gn??, prócz tak fa?szywie zgotowanej woli. Czego w tem ?yciu mia?a nazbyt wiele i czem si? jednak nie zadawalnia?a, tego ma teraz za ma?o, i dla tego ma ci?g?y g?ód i pragnienie pró?no?ci, z?o?ci i lekkomy?lno?ci. Chcia?a by ona ci?gle wci?? jeszcze wi?cej czyni? z?ego, nie ma atoli nic, czem by lub przez co mog?a to uskuteczni?, staje si? wi?c to spe?nienie jedynie w niej samej. I taki piekielny g?ód i pragnienie nie mo?e pierwej sta? si? w niej ca?kiem oczywistym, zanim nie umrze jej cia?o, któremu z tak? roskosz? dworowa?a, a które jej przychyla?o, ku czemu czu?a pochotno??.

  40. M?odzian: Gdy niebo i piek?o podczas s? w nas w walce, a Bóg nam tak blizki, gdzie? przemieszkuj? tedy anieli i djabli na ów czas?

    Mistrz: Tam, gdzie mieszkasz nie wed?ug ja swego i swej w?asnej woli, tam mieszkaj? anieli u ciebie i wsz?dy, a tam, gdzie mieszkasz wed?ug ja swego i swej w?asnej woli, tam mieszkaj? dyabli u ciebie i wsz?dy.

  41. M?odzian: Nie rozumiem tego.

    Mistrz: Gdzie wola Bo?a w czem? chce, tam Bóg jawny, i w jawno?ci takiej mieszkaj? anieli. A gdzie Bóg w czem? nie z wol? czego? chce, tam Bóg nie jest jawny temu, lecz mieszka w samym sobie bez wspó?dzia?ania tego; a wtedy temu jest w?asna wola bez woli Bo?ej, i tam mieszka dyabe? i wszystko, co jest poza Bogiem.

  42. M?odzian: Jak?e tedy odleg?em jest niebo i piek?o od siebie?

    Mistrz: Jak dzie? i noc, jak Ja?? i Nico??; s? one jedno w drugiem i jedno drugiemu jest jako nico??, a jednak dzia?aj? wspólnie ku szcz??ciu i cierpieniu. Niebo jest wskro? poprzez ca?y ?wiat i wsz?dy poza ?wiatem, bez wszego roz??czenia, miejsca albo stanu, i dzia?a przez zjaw bo?y jedno w sobie samem. I w tem, co wchodzi do niego, albo w tem, w czem ono jest jawnem, w tem Bóg jest jawny. Nie jest bowiem niczem innem niebo, jak zjawem wieczystej jedno?ci, gdzie wszystko dzia?a i chce w mi?o?ci i pokoju. I piek?o te? jest skro? przez ca?y ?wiat, mieszka i dzia?a równie? w samem sobie, i w tem, w czem piekie? posada jest jawn?, jako to w ja w?asnem i woli fa?szywej. ?wiat widzialny ma je obojgo w sobie, cz?owiek atoli pod?ug swego ?ycia doczesnego jest jedynie ze ?wiata widzialnego, dla tego te? w tym czasie ?ycia zewn?trznego nie widzi on ?wiata duchowego, zewn?trzny ?wiat bowiem ze swym bytem jest jako pokrywa dla ?wiata wewn?trznego, tak samo jak cia?o jest pokryw? duszy. Gdy jednak zewn?trzny cz?owiek umiera, staje si? wtedy ?wiat duchowy jawnem pod?ug duszy, lubo w wieczystem ?wietle u anio?ów ?wi?tych, lubo w wiecznej ciemno?ci u djab?ów.

  43. M?odzian: Czem tedy jest anio? albo dusza cz?owieka, i? mog? si? one sta? tak jawnemi w Boga mi?o?ci albo w Jego gniewie?

    Mistrz: S? one z jednego pocz?tka, jako cz?stka z m?dro?ci bo?ej Boga woli, wy?onione ze s?owa Bo?ego i wprowadzone do odmiotu mi?o?ci Bo?ej. S? one z istoty wieczno?ci, zk?d ?wiat?o i ciemno?? powsta?y. Jak w pojemno?ci w?asnej ??dzy jest ciemno??, a w woli jednej z Bogiem ?wiat?o, tak te? gdzie wola ja?ni duszy chce z Bogiem, tam jest mi?o?? Boga w dzia?aniu; we w?asnej za? pojemno?ci woli duszy dzia?a wola Bo?a bole?nie i jest ciemno?ci?, na to – i? by ?wiat?o by?o poznanem. S? one niczem innem, jak zjawem Bo?ej woli, lub w ?wietle, lubo w ciemno?ci w?asno?ci ?wiat?a duchowego.

  44. M?odzian: Czem jest tedy cia?o cz?owieka?

    Mistrz: Jest ono widzialnym ?wiatem, obrazem i bytem tego wszystkiego, czem ?wiat jest; a widzialny ?wiat jest zjaw? wewn?trznego duchowego ?wiata, ze ?wiat?a wieczystego i z wieczystej ciemno?ci, z osnowy duchowej; i jest on przeciwmiotem wieczno?ci, którym wieczno?? widzialn? si? uczyni?a, gdzie wola w?asna i wola poddana dzia?aj? wzajem, jako z?o i dobro. Takim bytem jest równie? i cz?owiek zewn?trzny; stworzy? bowiem Bóg cz?owieka zewn?trznego ze ?wiata zewn?trznego i tchn?? mu w dusz? ?wiat wewn?trzny duchowy i ?ycie rozumne. Dla tego mo?e dusza, w bycie ?wiata zewn?trznego, z?o i dobro ujmowa? i sprawowa?.

  45. M?odzian: Co b?dzie tedy po tym ?wiecie, gdy ju? wszystko przeminie?

    Mistrz: Zako?czy si? jedynie byt materjalny, jako to: cztery ?ywio?y (elementa), s?o?ce, ksi??yc i cia?a niebieskie; a wtedy wewn?trzny ?wiat duchowy stanie si? widomym i jawnym; co atoli w tym czasie przez ducha zosta?o zgotowanem, b?d? jako z?o, b?d? jako dobro, w to od??czy si? ka?de dzie?o pod?ug rodzaju duchowego, lubo we ?wiat?o, lubo w wieczn? ciemno??. A wtedy co w ka?dej woli zosta?o zrodzonem, to wejdzie znowu do swego podobie?stwa. I b?dzie ciemno?? nazwana piek?em, jako nieczyste zapomnienie wszelkiego dobra; a ?wiat?o b?dzie nazwane królestwem Bo?em, jako wieczysta rado?? i wieczysta chwa?a ?wi?tych, i? od takiej m?ki zostali wybawieni. S?d ostateczny jest zapaleniem si? ognia wed?ug Bo?ej mi?o?ci i gniewu. W niem zginie materja bytu wszelkiego, – i wszelki ogie? ?ci?gnie do si? swoje, jako byt podobie?stwa swego. Co w Bo?ej mi?o?ci zrodzonem zosta?o, to ?ci?gnie do si? ogie? mi?o?ci Bo?ej, i to b?dzie gorza?o w nim równie? pod?ug rodzaju mi?o?ci i temu? bytowi b?dzie si? samo oddawa?o. Co atoli w gniewie Bo?ym pod?ug ciemno?ci zgotowanem zosta?o, to ?ci?gnie do si? udr?ka i poch?onie byt fa?szywy; a wtedy pozostanie tylko wola pe?na udr?czenia w swym w?asnym obrazie i kszta?cie.

  46. M?odzian: W jakiej materji albo postaci powstan? nasze cia?a?

    Mistrz: Cia?o przyrodzone, grube i ?ywio?owe, które w tym tu czasie podobne do ?ywio?ów zewn?trznych, przesianem zostanie; za? w ciele tem grubem jest si?a subtelna, któr? mo?na porówna? do s?o?ca, która si? z niem jedna, a która by?a na pocz?tku czasu, z boskiej si?y powsta?a, zk?d równie? i dobra si?a w ciele si? powzi??a. Dobra ta si?a cia?a ?miertelnego ma znów powróci? do pi?knej, przezroczystej, krystalicznej w?asno?ci materjalnej, w duchowem ciele i krwi, i wiecznie tam pozosta?, czyli ?y?. A jako znów si?a dobra ziemi, tak te? i ziemia stanie si? znów krystaliczn?, i ?wiat?o Bo?e b?dzie we wszystkich bytach ?wieci?o. A jako ziemia gruba przeminie i ju? nie powróci, tak równie? przeminie i grube cia?o ludzkie, i nie wiecznie ?y? b?dzie. Przed s?dem atoli i w czas s?du ma by? wszystko od??czonem przez ogie?, obojgo: ziemia i prochy ludzkiego cia?a. Gdy Bóg raz jeszcze wzruszy ?wiat duchowy, wtedy ka?dy duch ?ci?gnie do si? swój byt duchowy z powrotem: duch i dusza dobra ?ci?gnie byt dobry do siebie, i z?a swój z?y. Nale?y atoli rozumie? jedynie si?? bytow?, materjaln?, gdzie byt jest sam? si??, podobn? do wyci?gu (tynktury) materjalnego, gdy grubo?? dla wszystkiego przeminie.

  47. M?odzian: Nie powstaniemy tedy w naszych cia?ach widzialnych, by w nich ?y? wiecznie?

    Mistrz: Gdy ?wiat widzialny przeminie, przeminie wraz z nim wszystko, co by?o zewn?trznem, a co z niego wysz?o. Pozostanie ze ?wiata jedynie forma i mod?a krystliczna; tak te? i z ludzi pozostanie jedynie ziemia duchowa; wtedy b?dzie cz?ek ca?kiem podobny do ?wiata duchowego, który mu teraz zakryty jest jeszcze.

  48. M?odzian: Czy b?d? równie? w ?yciu duchowem m?? i ?ona, lub dzieci, lub krewni? Czy b?d? si? ze sob? spolili, jak to jest tutaj?

    Mistrz: O, jak?e ty s?dzisz ciele?nie! Nie masz wtedy ani m??a, ani ?ony, jedno wszyscy anio?om bo?ym podobni, jako dziewice m?zkie, czy to syn, brat, siostra czy krewna, wszyscy jednego rodu i p?ci, w Chrystusie wszyscy jednem, jako drzewo ze swemi konarami, i chocia? twory osobne, jednak – wszystkie Bogiem we wszystkiem. B?dzie rozpoznanie duchowe, czem ka?dy by? i co by? czyni?, nie b?dzie ju? atoli pojemno?ci ani ??dzy ju? wi?cej do pojemno?ci takiego bytu.

  49. M?odzian: Czy b?d? si? wszyscy zarówno napawali wieczystem szcz??ciem i glorj??

    Mistrz: Pismo powiada: Jaki naród, takiego Boga ma równie?. I jeszcze: U ?wi?tych jeste? ?wi?tym i u przewrotnych przewrotnym. I ?wi?ty Pawe? powiada: Albowiem gwiazda od gwiazdy ró?na jest w jasno?ci: tak i zmartwychwstanie. I Kor. 15:41. Wiedz tedy, i? wszyscy za?ywa? b?d? dzia?ania Bo?ego, atoli si?a i o?wiecenie ich nie b?d? ca?kiem równe. Wszystko pod?ug tego, czem kto by? w tym czasie doczesnym, w dolegliwem swem sprawowaniu, zostanie przybranem w si??. Dolegliwe bowiem sprawowanie tworu doczesnego jest otwieraniem i zradzaniem si?y Bo?ej, przez któr? si?a Boga ruchom? i dzia?aj?ca si? stanie. Ci wi?c, którzy pod czas ten z Chrystusem sprawowali i nie w rozkoszy cielesnej, ci b?d? mieli wielka si?? i glorj? w sobie i na sobie. Inni jednak?e, którzy strzegli jedynie odmierzonej wiary uczynków i podczas bogu-brzuchowi ho?dowali, a wreszcie nawrócili si? i doszli do ?aski, ci nie tak wielk? b?d? mieli si?? i o?wiecenie. I dla tego b?dzie rozró?nienie mi?dzy niemi, jak mi?dzy s?o?cem, ksi??ycem i gwiazdami, i jak mi?dzy kwiatami ??cznemi, w pi?kno?ci, sile i cnocie.

  50. M?odzian: Jak i przez kogo ?wiat ten b?dzie s?dzony?

    Mistrz: Bo?em poruszeniem przez osob? i ducha Chrystusa, który przez s?owo Bo?e, które sta?o si? Cz?owiekiem, oddzieli od siebie to, co nie da?o pos?uchu Chrystusowi. I b?dzie królestwo jego w tem miejscu, gdzie ?wiat ten, ca?kiem jawnem, bowiem ruch od??czenia odb?dzie si? wsz?dy zarazem.

  51. M?odzian: Gdzie? tedy djabli i wszyscy pot?pieni zostan? str?ceni, skoro miejsce ca?ego tego ?wiata ma by? u?wi?cone, jako królestwo Chrystusa? B?d? li poza miejsce tego ?wiata wygnani, lub ma li te? Chrystus królestwo swoje po za miejscem tego ?wiata mie? i okaza??

    Mistrz: Piek?o pozostaje w miejscu tego ?wiata na wszystkich ko?cach, jest atoli królestwu Bo?emu ukrytem, jak noc ukryta jest w dniu. ?wiat?o b?dzie wiecznie ?wieci?o w ciemno?ciach i ciemno?ci nie ogarn? go. Tam wi?c ?wiat?o jest królestwem Chrystusa, i ciemno?? piek?em, w którem mieszkaj? djabli i bezbo?ni: zostan? oni z królestwa Chrystusowego w dó? wci?ni?ci, i b?d?, jako na ur?gowisko, umieszczeni jako podno?e.

  52. M?odzian: Jak stan? wszystkie ludy przed s?dem?

    Mistrz: S?owo przedwieczne Boga, zk?d powsta?o ca?e duchowe ?ycie tworu, porusza si? ci?gle pod?ug mi?o?ci i gniewu, w ka?dem ?yciu, które jest z wieczno?ci, i poci?ga twór przed wyrokiem Chrystusa. Przez takie poruszanie s?owa stanie si? ?ycie jawnem we wszystkich dzie?ach, i ka?dy s?d swój i wyrok obaczy i uczuje w sobie. Wtedy s?d stanie si? wraz ze ?mierci? cia?a ludzkiego jawnym i w duszach; wyrok ostateczny jest jedynie powrotem cia?a duchowego i oddzieleniem ?wiata, tam gdzie w bycie ?wiata i w ciele ma by? oddzielone z?o od dobra, i ka?da rzecz ma wej?? do wiecznego pobytu i zatrzymania. I jest on ujawnieniem ukrycia Bo?ego we wszystkich bytach i ?ywotach.

  53. M?odzian: Jak?e zapadnie wyrok?

    Mistrz: S?uchaj s?ów Chrystusa, który mówi do tych, co po prawicy: Pójd?cie, b?ogos?awieni Ojca mego, otrzymajcie Królestwo wam zgotowane od za?o?enia ?wiata. Albowiem ?akn??em, a dali?cie mi je??: pragn??em, a napoili?cie mi?: by?em go?ciem, a przyj?li?cie mi?: nagim, a przyodzieli?cie mi?: chorym, a nawiedzili?cie mi?, by?em w wi?zieniu, a przyszli?cie do mnie. Tedy mu odpowiedz? sprawiedliwi, mówi?c: Panie, kiedy?e?my Ci? widzieli ?akn?cym, a nakarmili?my ci?, pragn?cym, a dali?my pi?? Kiedy?e?my ci? te? widzieli go?ciem, i przyj?li?my ci?? albo nagim, i przyodziali?my ci?? Albo kiedy?my ci? widzieli niemocnym, albo w ciemnicy: i przyszli?my do ciebie? A odpowiadaj?c król, rzecze im: Zaprawd?, powiadam wam: Póki?cie uczynili jednemu z tych braciej mojej najmniejszych, mnie?cie uczynili. Tedy rzecze i tym, którzy po lewicy b?d?: Id?cie ode mnie przekl?ci w ogie? wieczny: który zgotowany jest djab?u i anio?om jego. Albowiemem ?akn??, a nie dali?cie mnie je??. Pragn??em, a nie dali?cie mi pi?. By?em go?ciem, a nie przyj?li?cie mi?: nagim, a nie przyodzieli?cie mi?: niemocnym, i w ciemnicy, a nie nawiedzili?cie mi?. Tedy mu odpowiedz? i oni, mówi?c: Panie, kiedy?e?my ci? widzieli ?akn?cym, albo pragn?cym, albo go?ciem, albo nagim, albo niemocnym, albo w ciemnicy: a nie s?u?yli?my tobie? Tedy im odpowie, mówi?c: Zaprawd?, powiadam wam: póki?cie nie uczynili ?adnemu z tych najmniejszych, ani?cie mnie uczynili. I pójd? ci na m?k? wieczn?: a sprawiedliwi do ?ywota wiecznego. Mat. 25: 34-46.

  54. M?odzian: Powiedz mi, drogi mistrzu, dla czego mówi Chrystus: Co?cie uczynili jednemu z tych najmniejszych, to?cie mnie uczynili? Jak?e si? to robi Chrystusowi, i? to mu si? samemu staje?

    Mistrz: Chrystus mieszka i buduje w wierze tych, którzy mu si? ca?kiem oddaj?, i daje im swoje cia?o na pokarm i swoj? krew na napój, i posiada tym sposobem g??bi? ich wiary wed?ug ludzkiego ku niemu skierowania. I dla tego chrze?cijanin zwie si? latoro?l? winnej macicy, i zwie si? chrze?cijaninem, i? Chrystus duchowo w nim mieszka. I co czynimy takiemu chrze?cijaninowi w jego potrzebie cielesnej, to czynimy samemu Chrystusowi, który w nim mieszka. Taki bowiem chrze?cijanin nie jest swoj? w?asno?ci?, lecz jest ca?y Chrystusowi oddany, wraz ze sw? w?asno?ci?, i dla tego staje si? to samemu Chrystusowi. I kto od takiego potrzebuj?cego cz?eka Chrystusowego cofa sw? r?k? i nie chce mu s?u?y? w potrzebie, ten odtr?ca Chrystusa od siebie i wzgardza nim w cz?onkach swoich. Gdy prosi Ci? ubogi, który do Chrystusa nale?y, i ty odmawiasz mu w jego biedzie, odmawiasz wtedy samemu Chrystusowi; a co czynisz takiemu cz?owiekowi Chrystusowemu w jego potrzebie, to czynisz samemu Chrystusowi. Gdy takiemu cz?owiekowi ur?gasz, gdy wy?miewasz si? z niego lub oczerniasz go, gdy odtr?casz go, wtedy to wszystko czynisz samemu Chrystusowi. Kto go atoli podejmuje, nakarmi, napoi, odzieje i w potrzebie mu nad??y, ten czyni to Chrystusowi i cz?onkom swego w?asnego cia?a, a gdy to czyni Jemu, wtedy jest chrze?cijaninem. Gdy? w Chrystusie jeste?my wszyscy jednem, jako drzewo ze swemi korzeniami.

  55. M?odzian: Jakie?-si? b?d? mieli pod dzie? s?du owego ci, co w ten sposób ?wiadczyli biednym i potrzebuj?cym, co im pot wys?czali, uciskali ich, za?ywali wzgl?dem nich gwa?tu i jako podno?e swe poczytywali, jedynie ku racji, i? s? w?asnow?adni, a pot ich w rozkoszy, pysze i pró?no?ci trawili?

    Mistrz: Ci wszyscy czyni? to samo Chrystusowi i podlega? b?d? srogo?ci Jego wyroku. Nak?adali bowiem r?k? równie? na Chrystusa, prze?laduj?c go w cz?onkach swych, i t? drog? pomagali djab?u mno?y? swe królestwo i uciskiem takim odci?gali biednego od Chrystusa, i?by równie? szuka? ?atwiej takiej drogi do nape?nienia swego brzucha. Tak jest, nie czyni? oni nic innego nad to, co dyabe? sam czyni, który bez ustanku stoi na opak Królestwa Chrystusa w mi?o?ci. Ci tedy wszyscy, którzy z ca?ego serca nie nawrócili si? ku Chrystusowi i nie s?u?? Mu, pójd? w ogie? piekielny, gdzie sama taka w?asno?? przebywa.

  56. M?odzian: Jak?e-? z tymi b?dzie, którzy tu w doczesno?ci walcz? o królestwo Bo?e i razem wzajem si? prze?laduj?, z?orzecz? sobie, l?? siebie i spotwarzaj??

    Mistrz: Ci wszyscy nie poznali jeszcze Chrystusa i trwaj? jeszcze w postaci, w jakiej niebo i ziemia walcz? ze sob?, i?by przemódz siebie. Wszelkie powstanie pychy, gdzie tylko walczy si? o mniemania, jest obrazem w?a?cizny. Kto nie ma wiary i pokory, a stoi w duchu Chrystusa, ten uzbrojony jest jedynie gniewem Bo?ym i s?u?y przesileniu pozornej w?asno?ci, jako pa?stwu ciemno?ci i gniewu Bo?ego. Bowiem wszelka w?asno?? w dzie? s?du ciemno?ci oddan? zostanie. Zt?d te? o mniemania te k?ótnie bezu?yteczne, przez które nie szuka si? zgo?a mi?o?ci, lecz jedynie pozornej w?asno?ci, by osta? si? przy swem mniemaniu, a przez które panuj?cy dla tak pozornego mniemania do wojen doprowadzaj? i temi swemi mniemaniami kraj i ludzi burz? i opustaszaj?. Ci wszyscy na s?dzie podlegn? oddzieleniu, fa?sz – od s?uszno?ci. Tam ustan? wszelkie mniemania i wyobra?enia, i dzieci Boga w mi?o?ci Chrystusa obcowa? b?d?, a On w nich. Wszystko, co w walce doczesno?ci gorliwieje nie w duchu Chrystusa i nie samej mi?o?ci pragnie nakazania, lecz szuka w walce w?asnej korzy?ci, wszystko to jest z djab?a, nale?y do ciemno?ci i oddzielonem b?dzie przez Chrystusa. W niebie bowiem wszystko s?u?y w pokorze Panu i Stwórcy swemu.

  57. M?odzian: Dlaczegó? wi?c Bóg zezwala stawa? si? takiej walce docze?nie?

    Mistrz: ?ycie polega na walce, by by?o ono jawnem, czujliwem, chwytliwem, a m?dro?? rozjemn?, i by poznan? by?a; i s?u?y wiecznej rado?ci pokonania. Dla tego te? w ?wi?tych w Chrystusie chwa?a wielka si? stanie, i? Chrystus pokona? w nich ciemno?? i wszystk? w?asno?? przyrody, i i? s? od walki zwolnieni. I radowa? si? b?d? wiecznie, gdy si? dowiedz?, jak bezbo?nym odp?aconem zosta?o. I wtedy z Bo?ego zezwolenia ostanie si? wszystko w swojej wolnej woli, by jawnem i poznanem by?o Wieczne Królestwo pod?ug mi?o?ci i gniewu, pod?ug ?wiat?a i ciemno?ci, i by ka?de ?ycie w?asny wyrok w sobie samem zgotowa?o i wzbudzi?o. I wtedy, co teraz ?wi?tym w ich n?dzy jest walk? i m?k?, to na wielk? rado?? zamieni si? dla nich; a co bezbo?nym jest rado?ci? i szcz??ciem tego ?wiata, to na ha?b? i m?k? wieczn? im si? obróci. I dla tego szcz??cie dla ?wi?tych ma ze ?mierci powstawa?, jak ?wiat?o w gromnicy powstaje z umierania i sch?aniania w ogniu, – i?by ?ycie t? drog? wolnem by?o od dolegliwo?ci przyrody i ?wiatem innem w?ada?o. Jak bowiem ?wiat?o inn? ma w?asno??, ni? ogie?, i samo siebie oddaje, gdy ogie? sam siebie zabiera i z?era, tak te? ?ycie ?wiata cicho?ci przez ?mier? si? zazieleni, gdy wola w?asna umrze, a sama Bo?a wola, mi?o?? we wszystkiem zapanuje i sprawowa? b?dzie.



Tak oto Wieczno?? podj??a czujliwo?? i roz??czliwo??, i wyprowadza znów siebie czujliwo?ci? przez ?mier? do wielkiego królestwa rado?ci, i?by stawa?a si? igra wieczna w niesko?czonej jedno?ci i wieczna pobudka do królestwa rado?ci; musi tedy dolegliwo?? by? gruntem i pobudk? do takiej ruchomo?ci.

I w tem zawarte misterjum ukrytej m?dro?ci Bo?ej; kto prosi, b?dzie mu danem; kto szuka, ten znajdzie; kto ko?ace, temu otworzonem b?dzie. ?aska pana naszego Jezusa Chrystusa, mi?o?? Boga i obcowanie Ducha ?wi?tego niech b?dzie z nami. Amen.

KONIEC.

 

Polecamy Pa?stwu krótki ?yciorys Boehmego oraz przejrzenie ilustracji do dzie? Boehmego mieszcz?cych si? na stronie Iluminatorni Gnosis - Mysterion.

Tekst z:
http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/boehme/boehme_o_zyciu_nadzmyslowem.htm


What The Bleep ?!
"Down The Rabbit Hole"

Share on Facebook
Dyskusja na temat artykułu na forum
Powinieneś się zalogować lub zarejestrować aby móc uczestniczyć w dyskusji.

Najnowsze na stronie

  1. (12-07-2013 00:51 - Micha?-Anio?)
  2. (23-04-2013 00:37 - Micha?-Anio?)
  3. Monsanto vs. konopie (22-04-2013 23:58 - Micha?-Anio?)
  4. Dr Bruce Lipton Birth (21-03-2013 11:09 - Micha?-Anio?)
  5. Gorzkie nasiona (13-03-2013 08:17 - Micha?-Anio?)
  6. Wizualizacje ?wi?tej Geometrii (10-03-2013 21:39 - Micha?-Anio?)
  7. Kymatica (17-12-2012 17:07 - Micha?-Anio?)
  8. Droga Rudolfa Steinera (16-12-2012 22:17 - Micha?-Anio?)
  9. Boska matematyka (06-12-2012 00:54 - Micha?-Anio?)
  10. (11-11-2012 13:50 - Micha?-Anio?)
  11. ?wi?ta Ekonomia (06-11-2012 19:16 - Micha?-Anio?)
  12. (05-11-2012 21:10 - Micha?-Anio?)
  13. ?yjemy w symulacji? (29-10-2012 20:26 - Micha?-Anio?)
  14. Dzien przed ujawnieniem (22-07-2012 19:28 - Micha?-Anio?)
  15. Dusza i fizyka kwantowa (16-07-2012 21:32 - Micha?-Anio?)
  16. Mechanika kwantowa a granice czasu i przestrzeni (16-07-2012 16:19 - Micha?-Anio?)
  17. (16-07-2012 16:12 - Micha?-Anio?)
  18. Natura rzeczywisto?ci (16-07-2012 16:06 - Micha?-Anio?)

Login Form

Forum Imaginarium
Imaginarium -Facebook
ImaginariumPL - YouTube
RSS